Wiele szczęścia w Nowym Roku! (video)

Skomentuj (40)

zobacz więcej (6)

Nowy Rok 2011. Przyszedł. Powitany na kazimierskim Rynku. Nie ma odwrotu. 2010 to już przeszłość.

„Im bliżej północy, tym większy nastawał przed domem hałas. Zaczynały się popisy męskiej młodzieży. Chłopcy trzaskali z batów, by „wypękać” stary rok, głośno walono w blachy, dzwoniono blaszanymi puszkami – wszystko, aby wypędzić stary rok. O samej północy strzelano, z czego się dało…” – odnotował XIX wieczny polski etnograf Zygmunt Gloger. Zupełnie, jakby obserwował tradycyjne kazimierskie powitanie Nowego Roku na Rynku. Stąd także stary rok 2010 zmykał, aż się skry sypały, z hałasem wcale nie mniejszym niż w glogerowskich relacjach.

 

W Nowy 2011 Rok weszliśmy z nadzieją, że będzie lepszy, niż poprzedni, czego i sobie, i wszystkim naszym Internautom życzymy „na szczęście na zdrowie, na ten Nowy Rok, aby Was nie bolała głowa ani bok, aby Wam się rodziła i kopiła pszenica i jarzyca, żytko i wszystko”. Wszystkiego najlepszego!

 

Życzenia radosnego, szczęśliwego i udanego roku 2011 składa Państwu również burmistrz miasta Kazimierza Dolnego, Grzegorz Dunia: „Niech Nowy Rok będzie spokojny, niech przyniesie to, na co każdy z Was najbardziej czeka. Mieszkańcom życzę, by codziennie potrafili się cieszyć z tego, że mieszkają w tak niezwykłym i uroczym miejscu, a naszym Gościom – by pokochali Kazimierz miłością odwzajemnioną. Szczęśliwego Nowego Roku!”

 

Jak „wypękano” w Kazimierzu stary rok? Podzielcie się Państwo wrażeniami.

Fot. Mateusz Stachyra

Skomentuj


Dodane komentarze (40)

  • Ala
    A więc kochajmy się:) i szanujmy wzajemnie. Do zobaczenia niebawem...Gdzieś na kazimierskich uliczkach...
  • asterka
    z tych wszystkich wpisów wynika, że dyskusję można by prowadzić bez końca, bo zarówno właściciele kwater, jak i goście zawsze mają swoje "ale". Nie da się jednak ukryć, że chyba jednak częściej jest tak, że to ludziom przyjeżdżającym na jakikolwiek, dłuższy lub krótszy, pobyt, wydaje się, że cały świat do nich należy. Ja jestem przyjeżdżającą. Nie oznacza to, że jestem cicha i bezwonna i wogóle cieszę się, że mam kwaterę i hura. Nie. Ale SZANUJĘ, szanuję to, jak ciężką pracą jest - przepraszam za określenie, ale chwilowo mi się słownmik ograniczył - usługiwanie innym, obcym, mającym fanaberia ludziom. Mimo, że ja też płacę, to niezawidzę podejścia "płacę to wymagam". Niektórym się wydaje, że wymagać można wszystkiego. Fakt, prawa rynku i konkurencji są takie a nie inne i tu nie będę polemizować. Ale gdzie w tym wszystkim człowiek? Ten, który jak rogal, czekał na gościa, stracił pieniądze, a przecież to jest Jego praca. Jak już padło wiele razy, pokoje są różne i na różną kieszeń, lokale również... Ale przecież to wszystko działa w dwie strony! Oczekujesz wygód, luksusu i "całowania w rączkę", zachowaj się tak samo! I nie dziwmy się niektórym cenom, zaliczkom...każdy z nas, prowadząc własny interes tego typu, zachowywał by się tak samo. Bo to w końcu zarabianie jest główną ideą prowadzenia działalności, a nie jakieś wyższe uczucia. Byle było to uczciwe w obie strony.
    Dla porównania: miejscowość Górki Zachodnie, koło Gdańska. Jest tam ośrodek wypoczynkowy, położony w lesie. Wyłącznie drewniane, rozpadające się domki. Bez kanalizacji, telewizji, czegokolwiek. Prysznice i toalety w baraku ustawionym na terenie ośrodka. Do plaży blisko, ale dzikiej i brudnej, jak to w zatoce. Do sklepu kawał drogi, jest tylko mały bufecik.Do autobusu jeszcze dalej.Pętające się wszędzie dziki. I co? - 120zł/doba. Koszmarne warunki i komplet gości w każde lato. Noi niech mi ktoś wyjaśni to zjawisko...
    Pozdrawiam Wam i wielki szacun dla wszystkich Gospodarzy w Kazimierzu Dolnym. No, prawie wszystkich ;)
    ...bo knajpy "U fryzjera" nie znoszę...
  • Agata
    Jeszcze jedno: ja akuratnie pracuję w weekendy (co czwartą niedzielę mam wolną), więc proszę Was, przestańcie mi odpisywać o zaradnych, co rezerwują już pokoje na długie weekendy albo na zwykłe weekendy, bo mnie wolne weekendy n i e dotyczą. :)
  • Agata
    Prosty rogal: Facet zachował się po chamsku, to nie ulega wątpliwości. Najgorsze jest to, że Ty na niego czekasz, bo jesteś fair, a on Cię wystawia. Niestety tak to już jest, są ludzie i ludziska, a najgorsza na świecie jest praca z ludźmi jako klientami. Wiem o tym doskonale, bo pracuję w handlu, codziennie mam do czynienia z klienckimi kaprysami i chorymi pomysłami albo po prostu z chamstwem. Natomiast chciałabym trochę wytłumaczyć kwestię obaw przed rezerwowaniem pokoi - żyjemy w wariackich czasach i nie zawsze dostajemy urlop w tym terminie, w jakim był pierwotnie zaplanowany, tak bywa w mojej firmie i na pewno nie jest ona wyjątkiem. Co gorsza, zmiany w planie urlopowym niekiedy występują w ostatniej chwili, i to naprawdę nie jest fajne - ja naprawdę chciałabym mieć możliwość i czas wcześniejszego zaplanowania i zaklepania - tak na 100% - ale nie mam. I dla mnie to też jest stres, bo mam urlop czy parę dni wolnego, a jadę w ciemno i wtedy faktycznie biorę co popadnie. Nie będę przecież teraz pukać do każdego domu np. w Kazimierzu, pytać o pokój, oglądać, stwierdzać "eee, nieładnie" albo "eee, za drogo", po to, żeby za chwilę się przekonać, że dalej wszystko jest zajęte i jednak powrócić skruszona tam, gdzie było nieładnie, brudno czy drogo. Czasem zdarza się, że wpada mi znienacka 2,3 dni wolnego - i pierwsza myśl jest: do Kazika! Masz rację - reanimujemy w ten sposób trupy, i dlatego właśnie się złoszczę, bo nie chcę tego robić, a ktoś wykorzystuje mój brak czasu. Koniec tłumaczenia:) Na pewno też w wielu wypadkach jest tak, że ludzie nie chcą "zaliczkować" z przekory albo z zacofania. Niestety nie unikniesz tego. :(
  • prosty_rogal
    Zasadniczo miałem zakończyć dyskusję. Trudno, zostałem sprowokowany, aby znów się odezwać.
    Zrobiłem dzisiaj rano rezerwację(długi weekend przed nami) pokoju pewnemu panu, miał przyjechać o 20.00.
    Jest grubo po 24.00, pana nie ma , nie ma też choćby telefonu(sms'a) z komunikatem " mam pana w d...ie, nie przyjeżdżam". Byłaby przynajmniej jasna sytuacja.Zostałem z wolnym pokojem.
    Symptomatyczne jest, że zwykle w takiej sytuacji kontakt w drugą stronę jest niemożliwy( telefon wyłączony lub nikt nie odbiera).
    Mógłbym spokojnie w tym miejscu podać imię,nazwisko nr telefonu pana Niemiłego.
    Tylko po co? Po nim spłynie.Być może tak samo już robił nie raz w Zakopanem, Krynicy,Sopocie... i napewno jeszcze nie raz tak zrobi , także w Kazimierzu.Jest jeszcze tyle miejsc, gdzie nie dzwonił.
    Rezerwuje w ostatniej chwili, bo wie,że nie zażądam wpłaty zaliczki.
    Wie, że jak nie przyjedzie nic mu nie zrobię i jest po prostu ch...em
    Nie winię za ten incydent zbiorowo wszystkich gości.
    To są ewidentnie czarne owce; pojedyńcze, ale bardzo widoczne.
    Nie przypadkiem o tym piszę, gdyż w jakim sensie koresponduje to z wcześniejszą dyskusją o dobrych relacjach z gospodarzami.

    Jak rzetelni i uczciwi(po obu stronach) mają się odróżniać od reszty?

    Jeżeli w kiepskim pensjonacie/kwaterze też ktoś zamieszka( bo mnie sytuacja zaskoczyła, bo nie było innych wolnych),
    jeżeli do kiepskiej restauracji ciągle ktoś przychodzi( bo tylko tam są jeszcze wolne stoliki) to co się zmieni na lepsze?

    Państwo goście macie możliwość eliminowania z rynku nierzetelnych przedsiębiorców, ale z uporem maniaka wciąż reanimujecie trupy.
    Tutaj dochodzimy do punktu, o którym już była mowa.
    Dzięki Edek, że o tym wspominasz.
    Wczesna rezerwacja, to jest to!
    Jest możliwość zawczasu wyszukać dobrą ofertę, sprawdzić ceny, porównać z innymi, jeśli się spodoba zarezerwować i zwykle wpłacić zaliczkę...i
    tu jest pies pogrzebany.
    Są osoby, które alergicznie reagują na słowo zaliczka( a jak nie będę mógł przyjechać?, a może później będzie taniej?),nie rezerwują więc tego co sie podoba, tylko biorą, co zostało.To jest właśnie kazimierskie Last Minute - drogo i byle co.
    Ale po co wtedy drzeć buzię, że się krzywda dzieje?
    Występuje tutaj dziwny brak symetrii.
    Nas od kwater to można wystawiać do wiatru na wiele sposobów: nie przyjechać mimo rezerwacji,przyjechać dzień później lub wcześniej wyjechać i upominać się o zwrot gotówki, a Państwa gości to tylko po rączkach całować, bo płacę (jak przyjadę).
    Nie każdy się dobrze czuje w tej roli, być może pieniądze to nie wszystko.
    Być może zdarza się, że tzw. kazimierski bywalec mimo zadowolenia z kwatery nie może jej ponownie zarezerwować.Z suszarką, czy bez.
    Może to tylko nieodwzajemniona miłość, a może też eliminujemy...
  • Edek
    Droga Agato minął sylwester i Ci bardziej zaradni i przedsiębiorczy JUŻ robią rezerwacje na Święta Wielkanocne , długi weekend majowy , planują urlop , po to, żeby potem nie musieli mieszkać byle gdzie .''Wypieszczone'' miejsca w Kazimierzu są , wystarczy trochę się rozejrzeć .
  • Agata
    Anonimie, ja nie krytykowałam wszystkich z ulicy Krakowskiej i przecież podkreslałam, ze nie byłam jeszcze wszędzie. U Góreckich na ogół jest "komplet", byłam pewna, że i teraz tak będzie, a pokój był mi potrzebny na 4 dni, nie spytałam - moja bardzo wielka strata. Ala, harkie - dziękuję za zrozumienie i kocham Was po prostu. :)
  • Ala
    Moi drodzy! Muszę trochę wziąć w obronę Agatę. Też bywam w Kazimierzu, też regularnie od lat nastu. U Góreckich na Krakowskiej zagrzeliśmy z rodziną miejsce jakiś czas temu i tam nam naprawdę dobrze - spokojnie, nikt nie wchodzi w drogę, nie jest natarczywy i nie próbuje udowodnić na siłę korzeni tej kazimierskiej od pokoleń rodziny. Nie wyczuwam ani tam (ani tak naprawdę nigdzie indziej, gdzie w Kazimierzu bywam)nastroju, który wkradł się na to forum. Odnoszę wrażenie, czytając posty niektórych mieszkanców Kazimierza, że dostali oni swoistej schizofrenii. Z jednej strony zapraszają do zwiedzania, bywania, rozkoszowania się miastem. Zachęcają jak mogą, także aby zostawiać u nich pieniądze, po czym przeczytawszy jakąkolwiek krytykę, robią wrażenie niemiłych gburów.
    Pozdrawiam!
    Ala
  • Anonim
    Dodaje. W kaźmierzu na ulicy Krakowskiej jest wiele pensjonatów o bardzo dobtym standardźie najpierw się rozejrzyj dobiero potem zacznij komentować.
  • Anonim
    Agato masz złe wiadomości w Domu u Państwa Góreckich wolne pokoje były jeszcze wieczorem w sylwestra także zastanawiam się czego tam nie zamieszkałaś.
  • harkie
    Jesze jedna sprawa. Trudno dziwić się ludziom, że chcą mieszkać 25 metrów od Rynku, bo to dla nich jest właśnie Kazimierz. Poponowanie Rzeczycy w takim wypadku nie ma już sensu.
    Jak napisała Agata, ona chciałaby popatrzec na śpiący Kazimierz choćby z małego okienka i widzieć go nie asfalt w Rzeczycy, nawet gdy do Kazimierza jest bardzo blisko.
  • harkie
    Prosty_rogal:
    Dlaczego chcesz gołocić?
    Zostaw jak jest, może jest ok i dla Agaty i dla Kasi?

    Agata poskarżyła się na tym forum na konkretne miejsca i konkretnie nieprzychylne jej traktowanie. O tyle trudniej było "coś" konkretnego zrobić bo był gorący sezon. Straszenie właścicielki i tak nic by nie dało, alternatywa żadna, może tułanie się po Rzeczycy przyniosłoby jakieś efekty może nie. Sam nie wiem jak zachowałbym się w tej konkretnej sytuacji.

    Pomińmy to, Agata opisała jeszcze kilka przygód. Wróć do pierwszego wpisu z tego wątku. Myślę, że to jest znacznie ważniejsze.
    To co serwowane jest gościom (w tym pięknie nazywane zestawy śniadaniowe w postaci parówki drobiowej za 1,20) w cenie porażającej wręcz, godziny wydawania posiłków ciepłych - celujące na gościa z uzdrowiska, możliwość w ogóle wejścia do niektórych także latem we wtorek, to jest właśnie chore.
    Nie dziwię się ludziom odwiedzającym Kazimierz, że nie mogą być pewni tego co zastaną. Czy alternatywą posiłku zostanie kebab bo wszystko już się pokończyło lub jest zamknięte. Rozumiem że jest dzień świąteczny ale kuriozalnym wydaje mi się, że ktoś przyjechał do KD i prowadzony audycją w Radiu Zet chce kupić ponoć wielką kazimierską atrakcję w postaci koguta (nawiasem ja kogutów już od dawna nie kupuję) i nici. Na basztę może popatrzeć z wału, do Fary wejść nie można bo właśnie remont. I nie chcę dyskutować z koniecznością tych prac. Akurat Kazimierz może liczyć na rejestracje Wxx o tyle ma szczęście.

    Niestety Kazimierz ciągle musi dorastać, a przecież ma skąd czerpać wystarczy pojechać niedaleko całkiem do Nałęczowa. KD ciągle jest dla mnie tajemnicą.
    Kolejną kwestią jaka zbulwersowała Agatę jest sprawa jakości potraw. To że sprzedaje się mrożonki to już wszyscy wiedzą choćby z takich programów jak TVN-owskie rewolucje. Prosty-rogalu myślę, że Twój target jest jeszcze nieświadomy albo ja go po prostu nie znam. Zwykle staram się szukać kwater w których mogę zjeść i śniadanie i obiad pozostawiając sobie kolację na tzw. miasto. Dlaczego, a dlatego właśnie że strach już jadać na mieście, także w Kazimierzu (chociaż tutaj nie raz widziałem chętnych polujących na jakąś zupę). Oczywiście są tacy, którym można zaimponować plackiem ziemniaczanym. Z takimi nie mogę dyskutować, są i tyle. Mają prawo.
    W sumie krócej ale o tym samym napisała Agata w pierwszym wpisie. Zaś sprawa zeszła jakoś tak mimowolnie na kwestię suszarki w pokoju.
  • prosty_rogal
    Jeżeli dobrze rozumiem, musimy ogołocić nasze pokoje ze wszystkiego(cena spadnie), to bedzie w sam raz dla Agatek (przepraszam za liczbę mnogą i spoufalanie się)
    Mam nadzieję jednak, że jest inaczej i wiesz co to jest target.
    Po polsku mówiąc, mamy jakiś cel np. grupę klientów do których adresowana jest nasza oferta.
    Nie załamuję rąk, że czasem nie mam gości,tak ma być.
    Tak, jak mają sprzedawcy parasoli w słoneczne dni.
    Mój target to gość unikający hoteli i dużych pensjonatów, świadomie wybierający kameralne obiekty, oferujące przyzwoity standard za połowę ceny. Restauracji mieć nie musi, bo zwykle cały dzień jest " w terenie' i je, gdzie go głód dopadnie. Nie rezygnuje jednak ze śniadania na miejscu, bo to niezwykle wygodne.
    Nie musi mieszkać w pokoju powyżej 20 mkw, ale lubi duży ustronny ogród koło domu lub przynajmniej balkon, który nie wisi nad ruchliwą ulicą.
    Nie potrzebuje grilla w ogrodzie, bo go nie lubi rozpalać.
    Docenia natomiast moskitierę w oknie, bo gwarantuje spokojny sen.
    Mógłbym tak nudzić dalej, ale po co?
    Nie zbliżymy naszych stanowisk,bo ja wolę zdecydowanie Asterki (wymienioną proszę o wyrozumiałość).
    Jednemu Kaśka, drugiemu Maryśka!
  • Paweł
    Hmmmm, czy to Nowy Rok tak odmienił "forumowiczów" w tym portalu??? Często tu zaglądam, rzadko się odzywam... I chyba po raz pierwszy czytam polemiczną dyskusję prowadzoną na cywilizowanym poziomie, nacechowaną chęcią przekazania swojego stanowiska i racji, bez prób (jakże często na żenującym intelektualnie poziomie) dokopania interlokutorom!!!! Oby tak już zawsze - czego i portalowi, i "forumowiczom", i sobie życzę na ten Nowy Rok. I na następne też! :-)
  • asterka
    prosty - rogal - czytając Twoje wypowiedzi mam ochotę napraszać się o namiary na miejsce w Twojej kwaterze / pensjonacie...
    Nie jest zupełnie tak, jak pisze Agata...Kazimierz znam i kocham od dawna, jednak dopiero od 4 lat jeżdżę tam regularnie...tak przynajmniej trzy weekendy w roku i zawsze są tak samo magiczne; dziwię się Agacie, ja już po kilku pobytach wiedziałam, że niektóre obiekty są sezonowe i już. Z moim Mężczyzną odwiedzamy Kaizmierz zarówno w gługiee weekendy, jak i ot tak, po prostu, w środku marca. Bo tak. I oddam Agacie - Dom Góreckich jest super, zarówno na Krakowskiej jak i na Kwaskowej Górze, nocujemy tam zawsze, ale dlatego, że nie chce nam się szukać innego miejsca a to nas nie zawiodło od pierwszego pobytu. 100zł/dobę to drogo? Nie rozśmieszajcie mnie...Pokój wygodny,wręcz luksusowy, własna łazienka i inne tv sat. I te ręczniki też i co chcesz. Właściele mili acz nie przywiązują się do gości w żaden sposób - to jedyny minus. Jesteśmy tak rok w rok po trzy razy, zawsze jest jednakowo bezosobowo ale sama kwatera super. Cóż, może to my jestesmy tacy aspołeczni ;)
    Pizzeria pod Staropolską jest super! Do czego się tu przyczepić??? Nie do posiłku, bo sprawdziłam masę. Nie do cen na pewno. Pod Wietrzną Górą też się na cennik nadziałam ale przecież widzisz go ZANIM zamówisz. Nie pasuje - idę na rynek na kebaba (obrzydliwego zresztą ;))To, że niektórzy działają sezonowo wiem od dawna. I co z tego?
    Ktoś kiedyś napisał na forum, że Kazimierz jest dobry na 2 - 3 godziny. Litości...ja nie widziałam nawet POŁOWY!!! a wleźć wszędzie warto
    Chaotycznie napisałam. Nigdy nie będzie idealnie, ale jak się chce, to można znaleźć coś dla siebie o odpowiednim standardzie. I nie ważne, czy będzie tam pachnące mydełko i parówki na śniadanko.
  • Agata
    A, i co do Zakopanego jeszcze, to miałam na myśli pokój 5 min drogi piechotką od Krupówek (w styczniu), a drugi 15 min (na początku września) za 40zł/osoba. Oba były z super łazienkami, a ten drugi nawet z aneksem kuchennym oraz balkonem. :) Pozostaje jeszcze takie na przykład Krościenko nad Dunajcem, 30zł/osoba za pokój dwupoziomowy, z wypas łazienką i balkonem, gwoli ścisłości mieszkaliśmy tam we dwoje, a nie szesnaścioro, więc płacilismy 60 zł za dobę. Wiem, zaraz mogę przeczytać, że Krościenko to nie Kazimierz, prestiżu nie ma i w ogóle wygnajewo. :) Za to w Pieninach, no i ten Dunajec... :)
  • Agata
    O rany, raz jeszcze podkreślam, ale już po raz ostatni - nie potrzebuję w łazience suszarek, ręczników, bo o to właśnie chodzi, że nie mam mega wymagań, a do Kazimierza przyjeżdżam na ogół poza weekendem. Chce tylko, żeby Kazimierz był równie dostępny poza weekendem dla mnie i innych omijających tłumy, jak dostępny jest w weekend dla tych, co o Farze mówią "ten kościół". :) Psa nie mam, ciszy nocnej przestrzegam, a pokoi, w których nie wolno palić nie wynajmuję. :) I oczywiście, że nie byłam jeszcze wszędzie, a jak znajdę już miejsce z przyzwoitymi warunkami za cenę, która mnie nie będzie rujnować, na pewno dam znać. :):):)
  • prosty_rogal
    Agato,
    teraz to dopiero nie mogę się nadziwić!
    "...ceny napotykam takie same, suszarki do włosów-nigdzie..."!
    Ceny we wrześniowe weekendy są czasem wyższe niż poza weekendem w czerwcu.
    To popyt wpływa na cenę, poza wakacjami też chcemy wypoczywać, ale mamy do dyspozycji tylko weekend i nie chcemy całego dnia spędzić w samochodzie.
    Oznacza to, że nie ruszamy się dalej niż 2-3 godziny samochodem w jedną stronę. Łodź, Warszawa, Radom ciągną w piątek wieczorem do Kazika.
    Gdzie Ty właściwie bywasz? Wszedzie już byłaś i nigdzie nie zagrzałaś miejsca.
    Aż mnie świerzbi ręka, aby wpisać tu nazwy kilku znanych mi obiektów, o niebo lepszych.
    Gwarantuję Ci , znajdziesz tam wszystko, o czym pisałem dotychczas.
    Pokój kosztuje od 50zł/os(prawda, są też droższe, ale balkon, lodówka w pokoju, tvsat), w łazience standardowo ręczniki, mydło ,suszarka.
    Za darmo kawa, herbata, co zrozumiałe szklanki i talerzyki w pokoju.
    Chyba,że lubisz jadąc na weekend ciągnąć ze sobą furę bagażu.Bezcenne.
    Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, delikatny.
    Trudnego charakteru( gościa? gospodarza? )
    Po pierwszym razie wiadomo: albo się gościa serdecznie zaprasza ponownie, albo mówiąc "do widzenia", w duchu dodaje NIGDY więcej.
    Jest parę osób, które więcej u mnie nie zamieszkają, za żadne pieniądze.
    Pies nie jest tak grzeczny, jak zapewniano, w pokoju się nie pali a ciszy nocnej przestrzega.
    Ot, po prostu niedopasowanie profili.
  • Agata
    Kochani, cudownie się Was czyta, bo ta polemika oznacza, że w Kaziku jeszcze nie wszystko stracone, że nie tylko jeszcze się tli – płonie żywym ogniem! :) To, co napisałam na samym początku, raz jeszcze podkreślę, to nie efekt tego jednego wyjazdu, ale naprawdę wielu pobytów w Kazimierzu, tylko tym razem po prostu mi się „przelało i ulało”. Powinnam przez te lata prowadzić ranking – taak, myślałam o tym. :) Ale to nie do końca tak – kiedy miałam 8 latek nie było w Kaziku pensjonatów (na pewno nie tylu), nocowało się z rodzicami u znajomych znajomego, potem przyjaciół rodziców, potem w Piastowskim, Murce. Się przyjeżdżało z rodzicami, więc się nie płaciło dzieckiem będąc i nie pracując. :) Jako osoba dorosła nocowałam w wielu miejscach w Kazimierzu i niestety doświadczenia były rożne, nie będę o tym wszystkim pisać, bo nie było moim celem punktowanie wszystkich i o wszystko. Dobrze, dla równowagi na pewno naj, naj naj wypada Dom Góreckich, ale z tego właśnie powodu nie ma u tych Państwa wolnych miejsc także poza sezonem czy weekendem. A, co do omijania „napiętych” terminów – zawsze je omijam, jedyny wyjątek stanowi Sylwester, i bez względu na to czy to marzec, wrzesień czy listopad ceny napotykam takie same: 60, 70zł (i więcej) za osobę. Co do standardu – ręczniki były w trzech miejscach, natomiast suszarki do włosów – nigdzie. Zawsze zabieram te rzeczy ze sobą, tak samo jak kubki i sztućce – i to naprawdę żaden problem, bo nie suszarka się dla mnie liczy w Kazimierzu. :) Kończąc kolejny długaśny wywód – nie, nigdy Kazimierza nie skreślę, bo to moje miejsce na Ziemi, nawet z pokojem bez okna (choć wtedy nie mogę wyglądać na śpiący Kazimierz), nawet z brudną łazienką. I wcale nie zakładam, że w Kaziku wszyscy są be, i wierzę, że w końcu znajdę stałe miejsce do nocowania – niekoniecznie przy Rynku. Bo tylko o to mi chodzi – mieć stałe miejsce, w którym będę rezerwować pokój z wyprzedzeniem – z ogromną radością. :) Serdecznie pozdrawiam wszystkich. :)
  • prosty_rogal
    Ulka, Harenda to połowa drogi do Poronina.Zachowując proporcje kazimierskie do tak, jak Doły, górne Czerniawy lub Słoneczna.
    Wiesz jak nasycone jest Zakopane i okolice różnymi obiektami turystycznymi. Przy odrobinie wysiłku można znależć coś w dobrej relacji cena/jakość.Zresztą lawinowo powstają nowe domy, pensjonaty, apartamentowce i co tylko chcesz, to musi wywoływać spadek cen.
    Poza tym, zwróć uwagę na subtelności.Masz w łazience elegancką, zawsze czystą kabinę(koszt zakupu min.3000 zł,środki chem. do utrzymania w czystości) czy foliową zasłonkę przy brodziku( za np. 30zł)niewymienianą przez lata?
    Dostałaś dwa ręczniki,w łazience jest mydło, suszarka do włosów, czy tylko masz łazienkę w pokoju a wymienione rzeczy musisz przytargać z domu?
    Łazienka nie jest równa łazience.
    Jeżeli staram się utrzymać wysoki standard, to poniżej pewnej granicy cenowej nie zejdę, a zagrywki typu - zabiorę ręczniki, suszarki, nie dam mydła, zostawiam innym.

    Dziś w Kazimierzu znajdziesz co tylko chcesz i w każdym możliwym przedziale cenowym.A to zaledwie jeden dzień, a może aż jeden dzień różnicy. Pojęcie zima - lato nie informuje w istocie o niczym.
    Poza tym,ja także wyjeżdżam na wypoczynek w inne regiony czy kraje.
    Uważnie sprawdzam zależność cen od terminu i ... jadę w optymalnych(cenowo) terminach.
    Przykład: Chorwacja, ostatni tydzień sierpnia zahaczający o wrzesień.
    Czteroosobowy apartament 55 eur w szczycie, 35 eur od 28.08.
    Zima Alpy austriackie,nie później niż do końca stycznia, potem rusza "lawina" z niemal całej Europy.
    Nie mówię,że genialne.Chce powiedzieć, że zamiast psioczyć na drożyznę , trzeba omijać pewne terminy.
    Nadchodzacy długi świąteczny weekend( Trzech Króli)- znikome zainteresowanie pokojami. Teraz nie chce prawie nikt a wielu jeszcze trzy dni temu płaciło często dwukrotnie wyższą cenę.
    Pogięte to wszystko...
    Oczywiście popieram Adama.

Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Karnawałowy zawrót głowy! Poznaj oferty noclegowe, w których miło spędzisz czas w Karnawale 2020. Sprawdź noclegi i baw się dobrze!
Zimowe szaleństwo podczas Ferii 2020! Szukasz miejsca, gdzie odpoczniesz? Marzy Ci się szusowanie na nartach? Sprawdź listę noclegów z ofertami specjalnymi na ferie zimowe.
Pokaż stopkę