Afrykańska ewangelia

Skomentuj (1)

zobacz więcej (8)

Tłumy przyszły zobaczyć „Misjonarską przypowieść” – film Leszka Wiśniewskiego z ojcem Bonifacym – Stanisławem Kotrysem w roli głównej.  Ci, którym nie udało dostać się na pierwszy seans, po spotkaniu z bohaterem filmu i jego autorem, mogli obejrzeć film podczas kolejnego pokazu.

Film "Misjonarska przypowieść" w reżyserii Leszka Wiśniewskiego otrzymał II nagrodę na X Polonijnym Festiwalu Multimedialnym "Polskie Ojczyzny” w Częstochowie w kategorii „Kapłan ambasadorem Polonii świata”. Patrząc na ten film oglądany w Kazimierzu, jego bohater – ojciec Bonifacy Stanisław Kotrys – zakonnik i ksiądz w kazimierskim Klasztorze Ojców Franciszkanów jest raczej ambasadorem Afryki w Polsce, Afryki rozumianej jako kolebka człowieczeństwa, kolebka humanitaryzmu.

„Misjonarska przypowieść” to półgodzinna opowieść o 24 latach spędzonych na misjach w Afryce. To cała młodość człowieka, który do Togo wyjechał zaraz po ukończeniu studiów i otrzymaniu święceń. To czas ewangelizacji, głoszenia dobrej nowiny – w obie strony, bo ojciec Bonifacy nie pozostał obojętny na lekcję, jaką mu dała Afryka.

Leszek Wiśniewski, reżyser – Minęło ponad 20 lat, gdy dostałem informację, że ojciec Bonifacy wrócił właśnie z misji w Togo i zrobiłem o nim reportaż przy ubogich w porównaniu z cyfrowymi środkach technicznych. Ad hoc przyjechałem na dwa dni do Kazimierza i zrobiłem materiał o jego losach. Obecny film „Misjonarska przypowieść” powrócił do tej tematyki, bo pociągała mnie refleksja ojca Bonifacego po 20 latach pobytu w Polsce. Ciekawy byłem, na ile te doświadczenia misyjne w nim jeszcze tkwią i jak on to konfrontuje z nadwiślańskim pejzażem, z ludźmi, z rzeczywistością, która jest przecież diametralnie inna niż ta afrykańska.

Film pokazuje, że nie ma tutaj rozdźwięku: człowiek nie wraca po 20 latach do Polski z „kosmosu” i nie potrafi się tu odnaleźć. Nie jest tak. Pokazuje, że ojciec Bonifacy wchodzi w tę rzeczywistość naturalnie, bogatszy o pewne doświadczenia. Widać, że on tu po prostu pasuje.

Leszek Wiśniewski – Zdecydowanie tak. To efekt oddziaływania tego dzieciństwa, tej młodości, nasiąknięcie Afryką, zupełnie innym kręgiem kulturowym. Ojciec Bonifacy mówi o tym, że tam dominuje animizm. To pewnie pozwoliło mu w tej nowej rzeczywistości się odnaleźć. Poza tym głębia tego człowieka jest taka, że to od niego ludzie się powinni uczyć, a nie on przystosowywać do ludzi. Ja myślę, że jemu jest wielu sytuacjach bardzo trudno, szczególnie teraz, odnajdywać się i zderzać z pewnymi postawami. On mówił o tym poza kamerą. To nie jest takie proste w dzisiejszych czasach – w czasach komercji, w czasach konsumpcyjnych postaw, rozmaitych zawirowań politycznych, w czasach narzucania pewnych zmiennych autorytetów. Ale on sobie z tym radzi. To jest wielkość osobowości po prostu. Szukamy autorytetów gdzieś daleko. A one są wśród nas. Trzeba tylko umieć słuchać…

Jak mówi ojciec Bonifacy powołując się na jedno z afrykańskich przysłów, które namiętnie zbierał podczas pobytu na misjach w Togo: „W Afryce mawiają, że człowiek uczy się mówić 3 lata, a słuchać – całe życie”.

Leszek Wiśniewski –
I to przesłanie z gruntu afrykańskie bardzo by się przydało wielu ludziom, nie tylko politykom, chociaż im chyba najbardziej.

Ojciec jest ambasadorem Afryki w Polsce: otwartości i humanitaryzmu.

Leszek Wiśniewski –
Myślę, że on próbuje nam pokazać Afrykę, tamtych ludzi, których poznał, ich życie, ich widzenie świata, obyczaje, kulturę, stosunki międzyludzkie. On mówi o Afryce jako kolebce cywilizacji z szacunkiem. My się stamtąd wywodzimy, a dzisiaj patrzymy na nią z pewną pogardą, z pewną wyższością. A on nas uczy wobec niej pokory. Bo to, co jest naszą dzisiejszą tęsknotą: chęć powrotu do natury, do prostych relacji – co jest udziałem człowieka w sposób przyrodzony, a my się próbujemy tego uczyć na nowo – w sytuacjach, kiedy morduje się naturę, krajobraz, kiedy pękają więzi rodzinne, społeczne w tym naszym mikrokosmosie – to są rzeczy ważne, o których on mówi. Warto słuchać. Mniej mówić. Warto słuchać ludzi obdarzonych taką głębią. Takich moralnych autorytetów. Ile w tym człowieku jest otwartości wobec innego człowieka, wobec innego wyznania, wobec inności w ogóle, ile jest miłosierdzia. I ja bym sobie życzył, żeby kapłani w Polsce mieli chociaż część tego miłosierdzia, co on. Nie tylko zresztą duchowni, bo to jest centralna kategoria chrześcijaństwa – miłość – tylko się o tym zapomina. Warto czasem przymknąć oczy i posłuchać tego, co mówi papież Franciszek, bo on reprezentuje taką samą postawę.

Film prezentowany był w minioną sobotę w Kazimierskim Ośrodku Kultury Promocji i Turystyki. Jeżeli będą chętni, KOKPiT zorganizuje kolejny pokaz.

Skomentuj


Dodane komentarze (1)

Mapa


Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Poniżej znajdziesz listę obiektów gotowych udostępnić miejsca noclegowe dla osób z Ukrainy, szukających schronienia w naszym kraju. Skontaktuj się z właścicielem obiektu i uzgodnij szczegóły....
Znamy sposób na udane Wakacje 2022! Odpowiedź znajdziesz w naszych ofertach noclegowych na Lato, Wakacje 2022. Nie zwlekaj atrakcyjne noclegi czekają...
Pokaż stopkę