Spacerkiem po okolicy: Głęboki Dół

zobacz więcej (41)

Jakiś wewnętrzny przymus pcha mnie w kazimierskie wąwozy to tu, to tam, karmiąc złudną satysfakcją odkrywania tego, co tutaj powszechnie znane i nazwane. Ale jak przemierzone przez moje nogi i obejrzane przez moje oczy – to i moje. Może to właśnie na tym polega wrastanie w Kazimierz?
Kolejną trasę wyznacza mi czas. Jak się pospieszę, wystarczy mi godzina. To w drogę!
Stojąc pod studnią i mając farę za plecami ruszam przed siebie w kierunku lewego wyjścia z rynku obok Centrum Informacji Turystycznej. Przez skwerek dochodzę do ulicy Nadrzecznej, przechodzę na jej drugą stronę i skręcam w lewo. Przed budynkiem Policji skręcam w wąwóz Małachowskiego w prawo.
Szeroka wyłożona kocimi łbami droga pnie się w górę. Mimo że prowadzi tędy dojazd do Bohemy, Domu Dziennikarza, Kuncewiczówki i prywatnych posesji, jest tu zwykle raczej pusto. Po chwili wchodzę w zapowiadany wąwóz. Nad głową coraz szczelniej zamykają się drzewa.
Mijam wjazd do Domu Dziennikarza i kieruję się w prawy wąski wylot wąwozu. Zanim wyjdę na wierzchowinę, zaglądam do Kuncewiczówki. Wejście na posesję jest teraz – jak dawniej – od strony cisowej alei. W Willi pod Wiewiórką wciąż trwa remont. Nie przeszkadzam pracownikom, wracam do wąwozu i skręcając w lewo, kieruję się ku wyjściu na pola. Po drodze mijam połacie ziemi porośnięte ciemnozielonym bluszczem pospolitym. Płoży się nisko, kontrastując z brązem poszycia.
Za chwilę zapalę światło na płycie Juliusza hrabiego Małachowskiego, który tu właśnie oddał życie za ojczyznę w trakcie jednej z bitew powstania listopadowego.
Na wierzchowinie wita mnie żółty trójkąt znaku drogowego: koniec drogi utwardzonej. Informację przyjmuję do wiadomości i tym pewniej stawiam pierwszy krok na białych ruchomych kamyczkach.
Pola! Wydawać by się mogło, że po wyjściu z cieśni głębocznicy otworzy się przede mną przestrzeń… I otwiera się. Mocno jednak ograniczona ścianą drzew porastających dookolne wąwozy. Ale to przestrzeń… z krową, a nawet dwiema! Rzecz niespotykana teraz w okolicy! Zwierzęta, przeżuwając grudniową trawę, patrzą się na mnie, ustalając fakty, i wracają do swojego zajęcia. A ja? Idę dalej.
Droga zanurza się w głąb lasu, by za chwilę piąć się znów w górę. Ja jednak – w miejscu największego jej zagłębienia – skręcam w lewo w wejście do wąwozu. To Głęboki Dół, który doprowadzi mnie do Czerniaw – ulicy, która sama wiedzie szeroką głębocznicą wśród kazimierskich wzgórz.
W Głębokim Dole nie ma drogi. To prawdziwy lessowy wąwóz z szumiącym pod nogami brązem liści, ciszą powalonych drzew, zielenią mchu, który
miękko otula kamień i drzewo, chroniąc przed zgiełkiem telefonów
– jak pisze w swoim wierszu „Mech” Ewa Pilipczuk –
rozszywa harmonię brzasków i zmierzchów
zieloną koronką
opiekun boskiej ciszy
w niej - oprócz czasu -
nikt nam nie skradnie
kolejnego dnia
Dla tej ciszy warto zanurzyć się w Głęboki Dół, by znaleźć krótką chwilę ze sobą dla siebie. Rzecz coraz trudniej dostępna w dzisiejszym świecie. Jak napotkana krowa. Ale tym bardziej cenna.
Dochodzę do ulicy. Przez betonową kładkę wchodzę na chodnik i skręcam w lewo. Tędy już dojdę do centrum. Po drodze mijam piękne kazimierskie wille: tuż u wylotu Głębokiego Dołu po prawo – Basię, a dalej – już po lewo, po drodze do centrum – Ostoję, Warszawiankę, a także kazimierską Ścianę Płaczu, jeden z niewielu śladów upamiętniających w Miasteczku wielowiekową obecność Żydów. Kiedy dochodzę do ośrodka wypoczynkowego Arkadia, skręcam w lewo i ulicą Nadrzeczną wracam na rynek.
Zmieściłam się w czasie. Nieco tylko zdyszana. Ale pelna mocy z tutejszej ziemi…

Skomentuj



Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Weekend listopadowy 11-12 listopada 2020 to dobry moment na krótki wypad za miasto. Zrelaksuj się w jednym z naszych obiektów. Zobacz oferty specjalne przygotowane na ten czas.
Przyszłości nie przepowiadamy, ale możemy pomóc Ci zorganizować niezapomniany wyjazd Andrzejkowy. Sprawdź naszą ofertę noclegową przygotowaną specjalnie na Andrzejki 2020.
Pokaż stopkę