Znamy miejsce pochówku "Zapory"

Skomentuj (57)

Znane jest w końcu miejsce pochówku mjr Hieronima Dekutowskiego "Zapory", którego pamięć celebrowana jest także w Kazimierzu. Instytut Pamięci Narodowej ogłosił dziś wyniki ostatnich badań ekshumacyjnych na warszawskiej Łączce.

Hieronim Dekutowski, a także Władysław Borowiec, Henryk Borowy-Borowski, Zygfryd Kuliński, Józef Łukaszewicz, Henryk Pawłowski, Zygmunt Szendzielarz, Wacław Walicki i Ryszard Widelski to kolejne ofiary terroru komunistycznego, które zostały zidentyfikowane w wyniku prac ekshumacyjnych na terenie Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie w kwaterze "Ł".

Prace te prowadzone są od lata 2012 w ramach Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów.

 

Projekt „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944–1956” jest realizowany przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz  Ministerstwo Sprawiedliwości i Instytut Ekspertyz Sądowych.

Szczątki Hieronima Dekutowskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Dopiero teraz udało się jednak potwierdzić ich tożsamość.

Hieronim Dekutowski (1918–1949)
, ps. „Zapora”, „Odra”, „Stary”, cichociemny, major, oficer Armii Krajowej, Delegatury Sił Zbrojnych i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, kawaler orderu „Virtuti Militari” (1964) dowodził oddziałem dywersyjnym Kedywu w Inspektoracie Rejonowym Lublin-Puławy AK. Był to najliczniejszy na Lubelszczyźnie oddział partyzancki typu lotnego, który w ciągu pół roku przeprowadził ponad 80 akcji zbrojnych przeciwko Niemcom. Jedną z jego brawurowych akcji przeciwko władzy ludowej było rozbicie posterunku MO w Kazimierzu Dolnym, 19 maja 1945. Dwa lata później 16 września 1947 r. został aresztowany i wraz z sześcioma podkomendnymi skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w katowni bezpieki na ul. Rakowieckiej w Warszawie. Został zrehabilitowany 23 maja 1994 r., ale dopiero dziś znane jest pewne miejsce pochówku "Zapory".

 

Skomentuj


Dodane komentarze (57)

  • emigrator
    dzisiaj w golebiu odbyly sie uroczystosci upamietniajace spektakularna akcje partyzantow z batalionow chlopskich ktorzy w 43 roku wysadzili niemiecki pociag z amunicja. mysle ze warto odnotowac i zainteresowac sie lokana historia szczegolnie w kontekscie wypowiedzi pana szoka ktory twierdzi ze bch nie mialy za zadanie walki z niemcami a jedynie wprowadzanie nowych porzadkow z rosjanami....
  • Anna Żóławska
    I jeszcze Eskimosi. Ci, to najgorsi są!
  • Zbyszek
    Żydzi już są, ale gdzie cykliści, murzyni, geje, lesbijki i inni?
  • szok
    Pijany masz rację w tej kwestii ,jednym słowem chroń nas Panie przed miejscowym IDEOLOGIEM.Niestety tak mało trzeba aby ludzi omamić zmanipulować i użyć do własnych celów jak kukiełki.Tak jest nie tylko na wojnie , to dotyczy nawet małej polityki w takim grajdołku jak nasz.
  • pijany znad Grodarza
    ależ było tak i tak będzie, gdyby wybuchła kolejna wojna. Sąsiad sąsiada, w imię wyimaginowanej SPRAWIEDLIWOŚCI skrzywdzi, a nawet zabije. Gdyby nawet nie mia l w sobie takiej złości to zostanie ona w nim wywolana przez miejscowych IDEOLOGÓW majacych wytyczne od tych WYŻSZYCH. Niestety. Ja byłbym mocno poturbowany przez Hofmana. Nowaka mniej bym sie obawiał bo on starcem jest.
  • szok
    Odwet skomunizowanych Żydów

    Wojskom polskim, jak to już wcześniej podałem, udało się rozbić komunistyczna zbrojna rebelie w Grodnie. Schwytanych z bronią w ręku antypolskich dywersantów rozstrzelano zgodnie z regułami wojennymi. Spowodowało to później zwielokrotniony zmasowany odwet sowiecki, w oparciu o donosy żydowskich informatorów, na wszystkich, których uznano za uczestników polskiej obrony Grodna. Jak pisał profesor Tomasz Strzembosz: Po zajęciu Grodna rozpoczęły się represje wymierzone głownie przeciwko młodzieży, przy pomocy zresztą tych samych dywersantów. Kim oni byli? Według jednogłośnej opinii, zarówno mieszkańców Grodna, jak jego obrońców (w tym także policjantów i żołnierzy ścierających się z dywersantami), byli to Żydzi, zapewne w większości mieszkańcy tego miasta. Uzbrojeni byli w karabiny (a nawet bron maszynowa), w części uzyskane z magazynów wojskowych, które otwarto dla cywilów - obrońców (por. T. Strzembosz: Rewolucja na postronku (2), "Tygodnik Solidarność", 1998, nr 9).

    W toku sowieckich represji w Grodnie doszło do rozlicznych przypadków rozstrzeliwania wziętych do niewoli żołnierzy i oficerów polskich, a także aresztowanych przez Sowietów cywili, zwłaszcza harcerzy i gimnazjalistów. Jak pisał profesor Ryszard Szawłowski: Najgorsze były pierwsze dni po opanowaniu miasta przez Sowietów. Ludzie, w szczególności młodzież, byli rewidowani, i jeśli na przykład znaleziono nawet mały nożyk u chłopaka - rozstrzeliwano go na miejscu. Podobno na placu przed Fara leżał cały wal z ciął ludzi w ten sposób pomordowanych (por. R. Szawłowski, op.cit., t. 1, s. 363-364).

    Brutalne represje sowieckie objęły w pierwszych tygodniach po zdobyciu Grodna nie tylko polskich mieszkańców tego miasta, ale Polaków z całego powiatu regionu grodzieńskiego. Profesor Ryszard Szawłowski pisał o licznych zbrodniach popełnionych w tych dniach i tygodniach w powiatach regionu grodzieńskiego. Dokonywane one były przez samych Sowietów oraz - z błogosławieństwem sowieckim - przez komunistów białoruskich i żydowskich. Podobno bolszewicy dali wówczas miejscowym komunistom dwa tygodnie dla swobodnego mordowania tzw. wrogów klasowych w każdym razie w regionach wiejskich. W bogato udokumentowanej książce Juliana Siedleckiego o losach Polaków w ZSRR czytamy, iż: Terror objął cały powiat grodzieński i dalsze okolice: uczestniczyli komuniści białoruscy i żydowscy (por. J. Siedlecki: Losy Polaków w ZSRR w latach 1939-1986, Londyn 1988, s. 33).
  • szok
    To nie jest nienawiść tylko raczej obrzydzenie do pewnych zachowań , nigdy nie usłyszymy przeprosin , sprawy są zamiatane pod dywan a kampania fałszowania trwa.
    Ciągle nam każą przepraszać za wyimaginowane ''fakty'' więc nie dziw się ludzkiej złości .To co wyprawiali żydzi na kresach wschodnich przechodzi ludzkie pojęcie .To nie była inteligencja żydowska , przemysłowcy czy bankierzy tylko zwykła hołota i gołodu...e .

    Relacje z tamtych lat dowodzą, że żydowscy dywersanci uciekali się do zdradzieckich strzałów z ukrycia nie tylko do wojsk polskich, ale w ogóle do ludności cywilnej, chcąc wywołać zamieszanie i panikę.

    Rotmistrz Narcyz Łopianowski, dowódca 2. szwadronu 101. Pułku Ułanów walczącego w obronie przed bolszewikami we wrześniu 1939 roku wspominał: Podczas tych ciężkich chwil, najbardziej nieprzyjemne było zachowanie się grup złożonych prawie wyłącznie z miejscowych Żydów. Szczególniej utkwiła mi w pamięci ulica Dominikańska, gdzie strzały padały nie tylko z broni ręcznej, lecz i z rkm, ustawionego na dachu, oraz granatów ręcznych, rzucanych z okien domów (cyt. za R. Szawłowski: Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 2, s. 80).

    Halina Araszkiewicz - we wrześniu 1939 roku uczennica szkoły w Grodnie relacjonowała po latach - w 1984 roku: Po południu poszłyśmy z ciocia, żeby cos za to kupić. Aż tu na ul. Brygidzkiej zaczęto strzelać. Patrzymy, na balkonach Żydzi z czerwonymi opaskami strzelają po ulicy do ludzi (...). Kolo domu ktoś powiedział, ze Związek Radziecki przekroczył nasze granice (cyt. za: R. Szawłowski, op.cit., t. 2, s. 191).

    Brunon Hlebowicz, ówczesny nauczyciel i działacz harcerski w Grodnie, uczestnik obrony miasta, wspominał po latach w relacji o tamtym okresie: Już wiedzieliśmy, ze poprzedniej nocy wybuchła rebelia komunistyczno-żydowska. Strzelano do policji, strzelano do żołnierzy, do pojedynczych osób, ale bunt zlikwidowano zarówno w samym mieście Grodnie, jak i w miasteczkach takich, jak Ostryna czy Jeziory, jak Indura (cyt. za R. Szawłowski: op.cit., t. 2, s. 58).
  • pijany znad Grodarza
    Szok. Poczytaj
    http://lustracja.net/index.php/pozostali/143-jerzy-robert-nowak
  • pijany znad Grodarza
    @ Szok. Historia napisana przez Jerzego Roberta Nowaka i Żebrowskiego to kwintesencja NIENAWIŚCI.
    Nikt nie kwestionuje nikczemnych zachowań dużej części Żydów, ale one też miały swoje przyczyny.
    Piszesz: "ijany jak bardzo słuszne były racje NSZtowców przekonali się jedni i drudzy juz po zakończeniu tzw wojny czy niemieckiej okupacji.Dlatego teraz wspólnie biorą udział we wszystkich uroczystościach poświęconych Żołnierzom Polski Podziemnej .
    Ich dzieci i wnuki razem działają w organizacjach Narodowych . "
    Powiedz to Nowakowi i Żebrowskiemu. Czas zasypywać wrogość.
  • szok
    "Tańczyli na grobie Polski"

    Przypomnijmy w kontekście tamtych zbrodni żydowskich uwagi rzetelnego historyka z zewnątrz, najsłynniejszego dziś zagranicznego badacza dziejów Polski - Normana Daviesa. W polemice z antypolskim żydowskim publicysta Abrahamem Brumbergiem Davies pisał, powołując się na mnóstwo pamiętników i relacje tysięcy żyjących na Zachodzie tych, którzy przeżyli, iż: Wśród kolaborantów i donosicieli, jak i personelu sowieckiej policji bezpieczeństwa, w owym czasie był szokująco wysoki procent Żydów (...). Z perspektywy emocjonalnej wielu Polaków, Żydów widziano jako tańczących na grobie Polski (por. N. Davies: An Exchange, "The New York Review of Books", 9 kwietnia 1987 r.).

    Pijany jak bardzo słuszne były racje NSZtowców przekonali się jedni i drudzy juz po zakończeniu tzw wojny czy niemieckiej okupacji.Dlatego teraz wspólnie biorą udział we wszystkich uroczystościach poświęconych Żołnierzom Polski Podziemnej .
    Ich dzieci i wnuki razem działają w organizacjach Narodowych .
  • szok
    Jeśli chodzi o NSZ i AK to nie połączyli sił ze względu na poglady polityczne i to że NSZ chcały niezależności w działaniach .AK została powołana do życia aby walczyć z Niemcami .Natomiast NSZ (twórcy) uważali że trzeba walczyć z Niemcami i jednocześnie z Armią Radziecką a co za tym idzie z kolaborantami.
    Nie dogadali się ponieważ twórcy AK postawili ultimatum - muszą przede wszystkim poskromić tych którzy denuncjowali żydów bądź ich mordowali .
    W tak wielorakiej masie pomniejszych organizacji nie było to możliwe .Wśród oficerów NSZtu bylo wielu którzy ukrywali żydów u swoich znajomych i pomagali w znajdowaniu kryjówek .Z raportów i dokumentów niemieckich dowiadujemy się że inaczej wyglądały fakty niż wydawało się do tej pory .Poza manipulacjami gdzie po prostu oddziały AL GL udawały oddziały NSZ by ludność znienawidziła partyzantow .Poza tym .Odnaleziono dokumenty świadczące o tym że fakt zdjęcia posterunków przez Niemców podczas przemarszu odziałów NSZ przez Oleszno było wynikiem nie wspólpracy tylko najzwyczajniej w świecie Niemcy dowiedzieli się o tym przez swoich agentów i sami postanowili przepuścić ich .Prof Żebrowski opowiada o tych dokumentach na Ytubie jest wywiad .
  • szok
    Pijany nie ma najmniejszych wątpliwości ze żydzi współpracowali z sowietami przy eksterminacji ludności polskiej .Pytanie tylko czy doczekamy się przeprosin kół czy środowisk żydowskich jak kto woli.

    ''Przypomnijmy, ze jeszcze 11 czerwca 1942 roku generał Sikorski zapytywał w odręcznej depeszy, odpowiadającej na oświadczenie przedstawicieli Agencji Żydowskiej - Izaaka Grunbauma i Emila Schmoraka: Dlaczego (...) dotąd oficjalne koła żydowskie nie potępiły jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich się wobec Polski i polskich obywateli dopuszczali przez cały czas okupacji sowieckiej (cyt. za K. Kersten: Polacy, Żydzi, komunizm, Warszawa 1992, s. 32-33). Postulat generała Sikorskiego okazał się, niestety, tylko pobożnym życzeniem. Oficjalne koła żydowskie nie tylko nie zdobyły się na potępienie tej ohydnej, jawnej zdrady i innych zbrodni wobec Polski, ale coraz częściej posuwały się w późniejszych latach do jawnego szkalowania tak umęczonej i zdradzonej przez Aliantów Polski. ''

    Nawet Gross przyznał że w latach 39/41 sowieci wymordowali i wywiezli na Syberię niewspółmiernie więcej Polakow niz wymordowali naziści.
  • szok
    Antypolska dywersja

    Drukowany w 60. rocznicę pamiętnego Września cykl artykułów profesora Jerzego Roberta Nowaka zawiera fragmenty jego najnowszej książki, pokazującej zdradę Polski przez cześć Żydów na Kresach Wschodnich w latach 1939-1941, ich udział w antypolskich dywersjach zbrojnych, fetowaniu sowieckich najeźdźców, mordowaniu polskich oficerów, fali śmiercionośnych donosów, deportowaniu Polaków i in.

    Osławiony pozew 11 Żydów amerykańskich przeciw Polsce był tylko kulminacja wzmagającej się od kilkunastu lat fali antypolonizmu. Coraz donośniej obrzuca się Polaków najobrzydliwszymi kalumniami, na czele z zarzutami, ze byliśmy jakoby wspólnikami Hitlera w mordowaniu Żydów. A tymczasem coraz bardziej zagłuszana jest prawda o polskiej martyrologii, o polskim holocauście, który pochłonął przynajmniej 4,5 miliona Polaków (łącznie z minimum około półtora miliona naszych rodaków, którzy stracili życie na skutek sowieckich represji). Byli oni ofiarami zapomnianego pierwszego holocaustu lat 1939-1941, który zdziesiątkował przede wszystkim Polaków, zbrodniczego holocaustu urządzonego przez Sowietów.
  • szok


    Ujawniło się, ze ogół żydowski we wszystkich miejscowościach, a już w szczególności na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu (...) po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami Państwa Polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich jako antysemitów i oddając na lup przybranych w czerwone kokardy mętów społecznych.
    (Dowódca AK, gen. Stefan Rowecki-"Grot", 25 września 1941 r.)

    Żydzi "są dla NKWD nieocenionym wprost biczem przeciw ludności polskiej".
    Komendant Okręgu Walki Zbrojnej AK - ppłk., później generał, Nikodem Sulik, 25 lutego 1941 r.)

    Dlaczego (...) dotąd oficjalne koła żydowskie nie potępiły jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich się wobec Polski i polskich obywateli dopuszczali przez cały czas okupacji sowieckiej?
    (Gen. Władysław Sikorski, 11 czerwca 1942 r.)

    Wśród kolaborantów, którzy przybyli, aby pomagać sowieckim siłom bezpieczeństwa w wywózce wielkiej liczby niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci na odległe zesłanie i przypuszczalnie śmierć, była nieproporcjonalnie wielka liczba Żydów.
    (Norman Davies, 9 kwietnia 1987 r.)

    Prezesowi Kongresu Polonii Amerykańskiej, Panu Edwardowi Moskalowi z podziękowaniem za nieugiętą obronę polskości
    Jerzy Robert Nowak
  • pijany znad Grodarza
    @ Szok. Czytajmy dalej
    "

    Po klęsce armii niemieckiej pod Stalingradem i Kurskiem (co spowodowało, że dowództwo NSZ za największe zagrożenie dla Polski uważało Sowietów, a nie Niemców, których przegrana była zdaniem dowództwa NSZ tylko kwestią czasu) oraz w obawie przed nadciągającą Armią Czerwoną, w 2 połowie 1943 niektóre oddziały partyzanckie NSZ zaczęły zawierać z niemieckimi władzami policyjnymi lub wojskowymi taktyczne porozumienia o charakterze lokalnym. Doszło do nich na terenie Okręgu Lubelskiego, a w Okręgu Kielecko-Radomskim skontaktowano się z Hauptsturmführerem SS Paulem Fuchsem, szefem Gestapo w dystrykcie Radom. Pośrednikiem w nich była Organizacja „Toma”, na czele której stał Hubert Jura ps. „Tom”. Wszystko to doprowadziło do wydania przez komendanta głównego NSZ, płk. dypl. Tadeusza Kurcyusza „Rozkazu nr 6", zabraniającego jakichkolwiek kontaktów z Niemcami. 26 sierpnia 1943 oddział NSZ plut. Tomasza Wójcika Tarzana zabił gen. Kurta Rennera, który był najwyższym stopniem niemiecki oficerem zlikwidowanym przez polskie podziemie[43].

    Na początku 1944, wskutek szybkich postępów Armii Czerwonej i wiążącego się z nimi zagrożenia sowieckiego, KG NSZ opracowała wytyczne operacyjne, zgodnie z którymi należało przerzucić wszystkie siły NSZ na tereny zajęte przez aliantów zachodnich, unikając walk zarówno z Sowietami, jak też Niemcami. W tym celu planowano utworzyć 3 grupy operacyjne (GO z ziem południowo-wschodnich, GO z ziem centralnych oraz GO z ziem północno-wschodnich). W rezultacie udało się jedynie na Kielecczyźnie w czerwcu 1944 r. przeprowadzić koncentrację lokalnych oddziałów NSZ, która objęła oddziały „Bema” i „Dymszy” z Okręgu Kieleckiego, „Żbika” i „Łosia” z Okręgu Częstochowskiego oraz „Stepa” z Okręgu Lubelskiego. Rozkazem komendanta Okręgu Kieleckiego oddziały te zostały połączone w 202 pp i 204 pp NSZ. W sierpniu 1944 r. oba pułki utworzyły Brygadę Świętokrzyską NSZ - największy zwarty oddział NSZ istniejący podczas okupacji. Uznanie przez NSZ ZSRR za głównego wroga, jak też zamiary ewakuacji oddziałów na Zachód, musiały w końcu doprowadzić do pewnego zbliżenia z Niemcami. Od lata 1944 - wobec zajmowania ziem polskich przez Armię Czerwoną - ożywiły się kontakty taktyczne i wywiadowcze z Niemcami. Pośredniczyła w nich szpiegowska organizacja Toma. Od początku stycznia 1945, w obliczu zbliżania się sowietów, Brygada, po zawarciu porozumienia z Niemcami dotyczącego zaprzestania z nimi walki w celu bezpiecznego opuszczenia terenów zagrożonych przez wojska sowieckie, zaczęła wycofywać się na obszar Protektoratu Czech i Moraw, na tereny, do których zbliżały się wojska amerykańskie.

    Na jesieni 1944 roku Leopold Okulicki w swoim meldunku do prezydenta na uchodźstwie pisał Należy się przeciwstawić w propagandzie próbom NSZ współpracy z Niemcami[44], a jeden z dowódców AK „Mieczysław” meldował: Działalność NSZ. D-cy kontaktują się i współpracują z Gestapo., (...) Wyraźna współpraca z Niemcami czy W dniu 22.XI. W czasie przemarszu NSZ przez m. Oleszno, Niemcy ściągnęli posterunki. Rannych NSZ Niemcy proponują odstawić do szpitali niemieckich. Notowane są kontakty w Gestapo[45]. O współdziałaniu NSZ i niemieckiego gestapo, wermachtu oraz żandarmerii w zabijaniu Żydów pisze Josef Kermisz w „Polish-Jewish Relations During the Second World War”[46]. O podobnej współpracy polegającej na zabijaniu Żydów i komunistycznych partyzantów pisze też Halina Lerska[47].

    Według raportów AK, Narodowe Siły Zbrojne donosiły funkcjonariuszom gestapo na oddziały partyzanckie GL-AL[48]. Historyk Norman Davies w książce „Europa” określił NSZ jako „na wpół faszystowskie (choć zajadle antyniemieckie)”[49]."
  • szok
    Po wojnie odebrał te swoje ''srebrniki'' od sowietów .

    Odznaczenia m.in.:
    Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski
    Krzyż Grunwaldu III kl.
    Krzyż Walecznych
    Złoty Krzyż Zasługi
    Krzyż Partyzancki


    To dopiero kpina z uczciwych ludzi.Szubrawcy dostali odznaczenia, a prawdziwi żołnierze broniący ojczyzny nie za pieniądze i odznaczenia dostali po kuli w tył głowy , tortury albo wyroki i ''bilet'' na wschód do zimnych krajów na wyrąb lasów lub do kopalni.
  • szok
    Po wkroczeniu wojsk sowieckich na Lubelszczyznę Kuźmierak trafił początkowo do Milicji Obywatelskiej. Po jakimś czasie gen. Żymierski przyjął go do Ludowego Wojska Polskiego, ale pod warunkiem zmiany nazwiska, które było zbyt dobrze znane na Lubelszczyźnie. "Cień" już jako Bolesław Kowalski dostał do dyspozycji 120 - osobowy "oddział specjalny" i pisemnie, specjalne pełnomocnictwa wystawione przez "Rolę" Żymierskiego, oraz ówczesnego przedstawiciela ZSRS przy PKWN gen. Nikołaja Bułganina. "Cieniowcy" prowadzili akcje pacyfikacyjną w okolicach Hrubieszowa. Grupa składała się z ochotników, złaknionych bezkarnego rabunku mienia mordowanych osób. Metody działalności Kowalskiego spowodowały nawet interwencję sowieckiego "doradcy" MBP ppłk. Nikołaszkina, który zakazał Kowalskiemu przeprowadzania jakichkolwiek akcji bez jego zgody.
    Po krótkim okresie "działalności" z "grupą specjalną" 21-letni major Kowalski powrócił do macierzystej jednostki pod Warszawę. Tu 21 grudnia 1945 r., podczas libacji alkoholowej otworzył ogień do usiłujących go zatrzymać dwóch funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Pruszkowie.
    W czasie strzelaniny jeden z nich zginął na miejscu, drugi, ciężko ranny zmarł wkrótce w szpitalu. Z dokumentów Informacji Wojskowej wynika, że Kowalski zastrzelił również siedzącą w pokoju obok matkę właściciela restauracji.
    "Cień" jednak na tym nie poprzestał. Wraz ze swoimi ludźmi z Batalionu Ochrony Sztabu Generalnego WP przypuścił szturm na PUBP w Pruszkowie. Po krótkiej walce, tracąc jednego zabitego, jego oddział wycofał się jednak.
    "Cień" został aresztowany przez organa Informacji Wojskowej. Po przeprowadzeniu śledztwa ukarano go w sposób dość typowy dla mechanizmów funkcjonowania PRL - otrzymał skierowanie do szkoły oficerskiej w Rembertowie. Ponieważ nie radził sobie tam najlepiej, dostał wysokie stanowisko w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Niezdyscyplinowany, notorycznie pijany, został ponownie aresztowany w 1951 r. w związku z zabójstwami Żydów na Lubelszczyźnie. Ostatecznie 19 czerwca 1953 r. otrzymał karę 3 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni i nadużywanie władzy.
    Zwolniony z więzienia, kilka lat później powrócił do wojska jako "ofiara stalinowskich represji" i dostał przydział do Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego.
  • szok
    12 maja 1944 r. oddział por. Łokuciewskiego natknął się na 30-osobową grupę z oddziału Kaźmieraka. Po krótkiej walce AL-owcy zostali pobici i w rozsypce wycofali się do Bożej Woli. Stamtąd wzmocnieni resztą grupy (w sumie około 90 gwardzistów), ruszyli z powrotem w celu rozbicia "Małego". W drodze zostali jednak zaatakowani przez 50-osobowy oddział por. Leona Cybulskiego "Znicza" z NSZ. Stopniowo do walki włączały się kolejne grupy polskiej konspiracji: oddział "Małego", placówka AK z Dębiny, oddziały por. Kazimierza Boruszyńskiego "Emira" i kompania szkoleniowa por. Brunona Sychowskiego "Juhasa" - dwie ostatnie grupy z NSZ.
    Komuniści, tracąc kilkunastu ludzi wycofali się do Bożej Woli i chcąc utrudnić pościg podpalili kilkanaście gospodarstw. Nieubłagany pościg trwał. Kiedy jednak wydawało się, że grupa "Cienia" zostanie ostatecznie zlikwidowana, oddziały Armii Krajowej wycofały się z operacji na skutek interwencji przełożonych, którzy zakazali im podejmowania akcji przeciwko AL. W ten oto sposób Kuźmierak po raz kolejny uratował głowę.

    W dniu 2 lipca 1944 r., we wsi Stefanówka, grupę "Cienia" zaatakował oddział AK Bolesława Frańczaka "Argila", jednak akcja został przeprowadzona nieudolnie w wyniku czego nie zdołano rozbić oddziału Kuźmieraka.
    Przyjmuje się, że mord w Owczarni i potyczka w Stefanówce to ostatnie, większe operacje AL przeciwko siłom niepodległościowym na Lubelszczyźnie.
  • szok
    5 maja 1944 r. w Owczarni "Cieniowcy" zaatakowali oczekujący na zrzut 47-osobowy oddział 3 kompanii 15 pułku piechoty AK dowodzony przez por. Mieczysława Zielińskiego "Krysta", "Moczara", z którym wcześniej utrzymywali kontakty. Zabito wówczas Zielińskiego i siedemnastu jego podkomendnych. Po zebraniu broni, wyposażenia i okradzeniu zwłok żołnierzy AK, gwardziści dobili swoich rannych i opuścili Owczarnię. Zbrodnia ta odbiła się szerokim echem w okolicy. Spowodowała ona, że w kręgach Armii Krajowej postanowiono zorganizować obławę na oddział "Cienia'. Oficer Kedywu AK, "cichociemny" por. Kazimierz Dekutowski "Zapora" wysłał łącznika do mjr. Zub-Zdanowicza "Zęba", z prośbą o pomoc w rozbiciu oddziału GL. Oprócz obu "cichociemnych" do obławy przyłączył się wraz ze swoim oddziałem por. Stanisław Łokuciewski "Mały". Tymczasem Kowalski postanowił kolejny raz splądrować majątek Józwów oraz rozprawić się ze wsiami z okolic Marynopola, których mieszkańcy powiadamiali polską konspirację o pojawieniu się w okolicy komunistów.
  • szok
    Jak wyglądała działalnośc AL widac na podstawie rodzimej bandy tzw Cienia .Wstyd i hańba dla naszych terenów.

    ''Syn Jana i Aleksandry z domu Rachoń. W 1938 r. ukończył szkołę powszechną. W latach 1941 - 1942 uczęszczał do szkoły spółdzielczej w Zakrzówku.

    W lutym 1944 r. oddział dowodzony przez Kaźmieraka napadł, w celach rabunkowych na miejscowość Zakrzówek, porywając miejscowego lekarza dr Jana Kołtuna oraz farmaceutę Bronisława Górnickiego. Ludność musiała wykupić ich za 100 000 złotych. Razem z grupą Gronczewskiego, oddział "Cienia" odegrał kluczową rolę w tego typu "akcjach", w terenie, na którym grupy te operowały.
    27 lutego "Cieniowcy" napadli na majątek Józwów, gdzie zatłukli krzesłami członków AK: właściciela majątku inż. Wincentego Jankowskiego oraz zarządcę dóbr - Józefa Ubogorskiego. Uprowadzili też, a potem zastrzelili jednego z fornali wcześniej doszczętnie rabując majątek.

    W kwietniu 1944 r., w lasach janowskich skoncentrowały się cztery oddziały AL o fatalnej opinii wśród okolicznej ludności, były to grupy.: "Przepiórki" E. Gronczewskiego, "Maksyma" Andrzeja Flisa, "Zbyszka" Zbigniewa Pietrzyka i "Cienia".
    19 kwietnia komuniści otoczyli niechętne im, "reakcyjne" wsie: Kolonię Potok-Stany, Potok-Stany, i Dąbrówkę, przystępując do krwawej pacyfikacji. Tuż po wkroczeniu do wsi zabili trzech mężczyzn. Bito zwykłych mieszkańców i członków rodzin żołnierzy podziemia, jednej kobiecie połamano ręce. AL-owcy opuścili wspomniane wsie dopiero po godz. 18 zabierając ze sobą około dziesięciu aresztowanych. Zaprowadzono ich w rejon Puziowych Dołów, gdzie wszyscy zostali zamordowani.
    Kilka dni później oddziały "Zbyszka", "Przepiórki" i "Cienia", liczące łącznie 150 ludzi, stoczyły regularną bitwę z Legią Nadwiślańską NSZ, dowodzoną tymczasowo przez kpt. Zbigniewa Wyrwicza "Witolda", w rejonie Marynopola. Po obu stronach było 10 zabitych. Po wojnie Kowalski stwierdził, że po tym wydarzeniu jego oddział znalazł się w rozkładzie.

Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Przyszłości nie przepowiadamy, ale możemy pomóc Ci zorganizować niezapomniany wyjazd Andrzejkowy. Sprawdź naszą ofertę noclegową przygotowaną specjalnie na Andrzejki 2020.
Zaplanuj razem z nami świąteczny wyjazd do dowolnego miejsca w Polsce. Poznaj oferty specjalne noclegów na Wigilię i Boże Narodzenie 2020.
Pokaż stopkę