Skarby w zasiegu ręki

zobacz więcej (7)

Tradycyjne polskie zioła, choć przez lata zastępowane były innymi przyprawami z różnych zakątków świata, powoli wracają do łask. Gdzie ich szukać? I do czego je wykorzystać? Tego dowiedzieć się można podczas tegorocznych Warsztatów Archeologii Doświadczalnej na Grodzisku Żmijowiska.

Warsztaty Archeologii Doświadczalnej na Grodzisku Żmijowiska, oddziale Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym odbywają się już po raz dziesiąty. Podczas tych kilkunastu dni archeolodzy przeprowadzają różnorodne eksperymenty, które pozwalają na jeszcze lepsze poznanie naszych przodków oraz ich życia codziennego.

Jednym z punktów programu tegorocznych warsztatów są badania interdyscyplinarne – etnobotanika. Zadaniem badaczy jest opracowywanie zielnika dziko rosnących roślin jadalnych typowych dla wczesnego średniowiecza. Tematem tym zajęła się mgr inż. Karina Rudzka, absolwentka Wydziału Leśnego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Realizowany przez nią projekt stworzenia zielnika ma na celu utrwalenie obserwacji dotyczących wykorzystania dziko rosnących roślin jadalnych łąkowych i leśnych w odtwarzaniu pożywienia wczesnośredniowiecznych Słowian.

Podczas mojej wizyty na warsztatach Karina Rudzka pokazuje zebrane w okolicy rośliny. Okazuje się, że większość znam bardzo dobrze. Nie z nazwy oczywiście, a po prostu z widzenia. Tak naprawdę każdy, kto chociażby od czasu do czasu spaceruje polnymi drogami, je zna. One rosną na dziko przy drogach, na łąkach, a także… w przydomowych ogródkach. Na sklepowych półkach są raczej niedostępne.

- Większość tych roślin nie jest przemysłowo zbierana, gdyż nie ma takiej potrzeby – mówi Karina Rudzka. – Najczęściej można je znaleźć w postaci suszu w herbatkach ziołowych w aptece, ewentualnie w sklepach z zdrową żywnością jako dodatki przyprawowe, ale raczej nie są one zbyt popularne. Tak więc najlepiej ich szukać samemu, na łąkach czy też w lasach. Przy czym warto pamiętać o tym, że jedne rośliny spotkamy przy rozlewiskach, a inne w miejscach bardziej suchych.

Nie ma problemu, by będąc na spacerze zerwać kilka gałązek dzikich kwiatów. Możemy je też zabrać do domu. Jednak co dalej? Do czego je wykorzystać?

- Zebrane rośliny możemy wykorzystać do prowadzenia zdrowego trybu życia - mówi Kaina Rudzka. - Jest to świetny dodatek do diety bogaty w witaminy i mikroelementy oraz, co ważne, pozbawiony chemii. Dziko rosnące rośliny mogą stanowić idealny dodatek w naszej kuchni. Są to przede wszystkim świetne przyprawy, które nadadzą naszym daniom oryginalnego smaku.

Oprócz celów kulinarnych, dziko rosnące rośliny wykorzystywane są także w kosmetyce czy medycynie. My sami również możemy z zebranych ziół przygotować m.in. świetne maseczki na twarz czy włosy. Tu warto pamiętać o rumianku, który znaleźć możemy na prawie każdej łące, a znany jest z różnorodnych właściwości leczniczych i pielęgnacyjnych. Stosowany do płukania włosów przywraca im naturalną barwę i zapobiega wypadaniu. Oprócz tego przeciwdziała łupieżowi, nadaje włosom połysk i delikatnie rozjaśnia.

Jak się okazuje, opisy dziko rosnących ziół możemy znaleźć w wielu książkach, albumach, ale także w Internecie. Tam też bez problemu zidentyfikujemy przyniesioną do domu „zdobycz” i dowiemy się, do czego możemy ją wykorzystać. Za jakiś czas opracowany zostanie również zielnik dziko rosnących roślin jadalnych, w którym znajdą się też różnorodne przepisy. Na razie skorzystać możemy z przepisu pochodzącego z publikacji zatytułowanej „Kuchnia Słowian. O żywności, potrawach i nie tylko...” Hanny Lis i Pawła Lisa.

Polewka z lebiody czyli komosy białej

2-3 garście młodych listków lebiody, młode roślinki mogą być całe z łodyżkami
0,2 kg mięsa (może być suszone) lub kości na wywar,
3-4 łyżki śmietany,
1 czubata łyżka mąki,
sól,
mielona czarnuszka, szczypiorek, koperek,
5 gotowanych jajek
Z 2 litrów wody gotujemy wywar na mięsie lub kościach. Lebiodę płuczemy, kroimy na drobno i dodajemy do gotowego wywaru, solimy, gotujemy około 15-20 minut. Do smaku doprawiamy mieloną czarnuszką, koperkiem lub poszatkowanym szczypiorkiem. Zaprawiamy śmietaną rozmąconą z mąką. Podajemy z gotowanymi jajkami.

- Kiedy pierwszy raz gotowałam tę polewkę byłam bardzo ciekawa smaku. Jadłam duszoną lebiodę jak szpinak i bardzo ją lubię, ale polewki nigdy. Źródła etnograficzne często wymieniają polewkę z lebiody lub też „łobody” jako powszechnie spożywaną, nic jednak nie mówią o potrawie gęstej w formie bryi, a głównie w tej postaci przetrwała do naszych czasów. Z też powodu bardzo byłam ciekawa jej smaku – to dobra potrawa, ma delikatny smak i dobrze, żeby wróciła na nasze stoły – pisze Hanna Lis.

 

Polecamy.

 

 

Skomentuj


Mapa

Muzea

Grodzisko Żmijowiska


Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Zimowe szaleństwo podczas Ferii 2021! Szukasz miejsca, gdzie odpoczniesz? Marzy Ci się szusowanie na nartach? Sprawdź listę noclegów z ofertami specjalnymi na ferie zimowe.
Zaskocz ją na Walentynki 2021. Wyjedź razem z nim w nieznane. Zobacz oferty walentynkowe na romantyczny weekend dla dwojga.
Pokaż stopkę