Trzy krzyże znowu w Parchatce

Skomentuj (18)

Ufundowane przez księżną Izabelę dla upamiętnienia jej ulubienicy Zofii z Matuszewiczów Kickiej dominowały nad okolicą jeszcze w latach czterdziestych ubiegłego stulecia. Potem ślad po nich zaginął. Trzy krzyże. Po latach powróciły na parchackie wzgórze.

Zapomniana historia odnaleziona przez Andrzeja Pawłowskiego w bibliotecznych woluminach dzięki wspólnej inicjatywie miejscowych miłośników kazimierskiej ziemi miała szansę zmaterializować się w postaci ogromnych dębowych krzyży, które powróciły na swoje miejsce, gdzie przed laty wystawiła je puławska księżna na pamiątkę swojej młodo zmarłej wychowanki Zofii Kickiej i jej dwóch malutkich córeczek.

 

W dzieło rewitalizacji parchackiej Góry Trzech Krzyży włączyły się różne środowiska – w tym proboszcz parafii kazimierskiej.
- To jeden z najpiękniejszych widoków na przełom Wisły. Stąd pomysł na powrót krzyży ufundowanych przez księżnę Czartoryską - mówi ks. Tomasz Lewniewski, proboszcz parafii pod wezwaniem św. J. Chrzciciela i Bartłomieja w Kazimierzu i szef Fundacji "Kazimierska Fara”.

Projekt krzyży przygotował profesor wydziału architektury Politechniki Warszawskiej Konrad Kucza Kuczyński, który w kwietniu 2005 r. wraz ze swymi studentami zorganizował w Kazimierskim Ośrodku Kultury wystawę projektów rewitalizacji Góry Trzech Krzyży w Parchatce.

- Krzyże będą miały po 7 metrów. Ich układ i wysokość nawiązują do krzyży na Golgocie. Środkowy ma kształt tzw. krzyża Jana Pawła II - mówił wiosną tego roku ks. Lewniewski w wywiadzie dla Dziennika Wschodniego. Kiedy przyszło do realizacji – wysokość krzyży uległa zmianie i na parchackiej górze stanął jeden ogromny ośmiometrowy półtonowy krzyż stylizowany na pastorał papieski i dwa mniejsze po jego bokach.

 

Montowanie krzyży, przygotowanych w warsztacie ciesielskim Edwarda Czarneckiego Uściążu, miało miejsce na początku obecnego weekendu – 6 października w piątek – dzień śmierci Chrystusa. Na wzgórze w Parchatce zajechały dwie jednostki straży pożarnej z Bochotnicy i Wierzchoniowa i około 20 mężczyzn mocowało się z dębowymi balami krzyży księżnej Izabeli. Akcja trwała ponad dwie godziny. I już stoją – widoczne z trasy Puławy Kazimierz zarówno od strony miasta księżnej jak i Kazimierza. Jeżeli znajdą się środki na zamontowanie na ramionach krzyży baterii słonecznych – dębowa instalacja widoczna będzie również nocą.

 

- Wydaje się, że odtworzenie tego miejsca byłoby niezwykle cenne nie tylko w wymiarze religijnym - jako swoista katecheza XXI wieku - ale też rekreacyjnym, turystycznym - mówi Andrzej Pawłowski, który odkrył na nowo historię tego miejsca i jego patronki. - Gdyby jeszcze odtworzyć elementy ogrodu u podnóża gór, zrekonstruować kapliczkę i świątynię dumania - to mielibyśmy atrakcję turystyczną na całą Polskę. Ale już dziś wędrówka śladami pewnej damy jest fascynująca.

 

Jak tam trafić? Możemy podejść głównym wąwozem z Parchatki do Zbędowic i na samej górze przed asfaltową ulicą skręcić prawo w polną drogę, która poprowadzi nas prosto do punktu widokowego na przełom Wisły. Inna droga - jadąc z Puław wysiadamy na ostatnim przystanku w Parchatce i pomiędzy zabudowaniami odnajdujemy przejście prowadzące do dwóch malowniczych wąwozów - droga w lewo doprowadzi nas do tego urokliwego miejsca.

Uroczystość poświecenia krzyży odbędzie się w najbliższym czasie – najprawdopodobniej w ramach Tygodnia Papieskiego.

 

Fot. Andrzej Pawłowski

Skomentuj


Dodane komentarze (18)

  • H.Arciuch (gość)
    Mam niestety złe wiadomości z najbliższego sąsiedztwa krzyży w Parchatce. Na granicy Parchatki od strony Bochotnicy dzieje się coś, co zasługuje na miano skandalu. Przegrodzony zosytał płotem z bramą metalową wąwóz stanowiący od z górą stu lat dojście do terenu lokalizacji prywatnych działek leśnych, stanowiących własność okolicznych mieszkańców - Parchatki. Całkowicie zamknięto dojście do pięknego, błotnistego wąwozu będącego początkiem jednej z dróg dojścia do w/w krzyży.
    Odrębny problem to lekkomyślne zezwolenie na zagospodarowanie działki po dawnym grzebowisku zwierząt - jak twierdzą mieszkańcy Parchatki - stanowiącym wczaśniej wspólą własność wsi. Zastanawiam się, co może się stać kiedy właścicielowi przyjdzie ochota na prowadzenie w tym miejscu kolejnych prac budowlanych. W rachubę może wchodzić pojawienie się np. zagrożenia wąglikiem.
    Sytuacja, o której piszę, zwłaszcza zamknięcie drogi do wspomnianego wcześniej wąwozu zubaża walory turystyczno-krajoznawcze tego pięknego terenu.
  • anonim (gość)
    Dlaczego krzyże zostały przesunięte w inne miejsce?
  • HMHMHM (gość)
    ZZZZzztym szlabanem to niezły pomysł hahahahah
  • AU (gość)
    Dobrze by bylo aby Parchatka , tez byla na szlaku turystycznym ....... do dziela i powodzenia :)
  • A.P. (gość)
    Ale można by przecież bezpiecznie pozostawić auto w Parchatce i pieszo, po osiągnięciu Góry Trzech Krzyży, powędrować sobie np. niebieskim szlakiem lub wzdłuż wału p.powodziowego do Kazimierza, zamiast w długi weekend oczekiwać 1-2 godz. w korku ulicznym na wjazd do miasteczka.

    A.P.
  • qqq (gość)
    jaki problem parkingów? A gdzie idea pieszej turystyki? Niech widok z góry 3 krzyży w Parchatce będzie nagrodą dla wytrwałych, a nie celem skomercjalizowanej turystyki w Kazimierzu,
  • kkkk (gość)
    byznes jest byznes
  • Andrzej Pawłowski (gość)
    Janku,

    masz w zupełności rację. Jest nadzieja, że mógłby powstać wzdłuż przebiegającej tam gruntowej drogi gminnej (teraz już nieużytkowanej od strony Parchatki) szlak łącznikowy - między niebieskim Szlakiem Nadwiślańskim i czarnym a kontynuacją (bądźmy dobrej myśli) ścieżki rowerowej biegnącej wzdłuż wału przeciwpowodziowego z Puław do Parchatki - w tej chwili rozpoczynają się procedury w sprawie modernizacji wału na odcinku Bochotnica - Parchatka.
    Co do kwestii utrzymania porządku, to również mam pewne obawy (zwłaszcza doświadczenia z Korzeniowym Dołem), ale też mam nadzieję, że charakter miejsca będzie dawał odwiedzającym to wzniesienie poczucie sacrum i determinował właściwe zachowania. Z pewnością pojawi się również problem parkingów.

    A.P.
  • Inny przewodnik (gość)
    Dokładnie
  • Przewodnik (gość)
    Gdyby turści i miejscowi umieli się zachować to może nie byłoby zbierania miedziaków w Kazimierzu. Ale ktoś to musi sprzątać, a przed dzierżawieniem Góry.. jakoś nikt się nie kwapił i był syf.....
  • janek (gość)
    jeszcze powinny być strzałki, drogowskazy itp..
  • Anonim (gość)
    fantastyczne miejsce, wlasnie tam byłem - tylko trzeba jakoś dobrze oznaczyć dojście, bo nie jest najłatwiej trafić komuś kto nie zna okolicy

    aha i tylko żeby nikt nie wpadł na pomysł że to dobry biznes, nie postawił szlabanu i nie zaczął zbierać miedziaków tak jak się to stało w kazimierzu brrrrrrrr
  • mala (gość)
    podziekowania dla strazy:)
  • red. (gość)
    Oczywiście - wykonawcą krzyży w Parchatce jest pan Edward Czarnecki. Przepraszam.
  • Gosc (gość)
    Swietny pomysl!!!
    Ale imie ciesli jest Edward Czarnecki a nie Ernest.
    To moj tata i jestem z niego bardzo dumna.
    Dziekuje za ten artykul.
  • Obserwator (gość)
    ojoj CIEŻKIE BYŁY.Dobrze ze strażacy przybyli...
  • xxxxx (gość)
    dobry pomysł, potrzeba dobrego dojazdu i parkingu na autobusy z wycieczkami
  • b. (gość)
    Jestem pod wrażeniem: piekny pomysł, a realizacja połączyła kilka środowisk. Dziękuję wszystkim i kazdemu z osobna.

Mapa


Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Weekend listopadowy 11-12 listopada 2020 to dobry moment na krótki wypad za miasto. Zrelaksuj się w jednym z naszych obiektów. Zobacz oferty specjalne przygotowane na ten czas.
Przyszłości nie przepowiadamy, ale możemy pomóc Ci zorganizować niezapomniany wyjazd Andrzejkowy. Sprawdź naszą ofertę noclegową przygotowaną specjalnie na Andrzejki 2020.
Pokaż stopkę