Orszak weselny, żałobny rapsod (fotoreportaż, video)

Skomentuj (1)

zobacz więcej (47)

W sobotnią festiwalową noc zamiast tradycyjnej ludowej dyskoteki publiczność festiwalowa na Małym Rynku uczestniczyła w widowisku "Orszak weselny, żałbny rapsod", które zakończyło się jubileuszową weselną ucztą. I ja tam byłam, miód i wino piłam, com widziała i słyszała, tutaj umieściłam.

To było niezwykłe doświadczenie. Z początku wydawało się, że na Rynku nic się nie dzieje – ot kolejne przesłuchanie konkursowe, tyle że wieczorem. I bez jury? Trochę dziwne. Gdzie jest obiecane widowisko? Publiczność bije brawo kolejny raz po występie śpiewaczki, kapeli. I nic. Cóż, pewnie tak ma być…

I nagle na Rynek wchodzi w dźwiękach muzyki, z pełnym dostojeństwem korowód weselny. Ponad weselnikami góruje panna młoda niesiona w lektyce przez strażaków - ochotników z Witoszyna. „Na głowie ma kraśny wianek, w ręku zielony badylek, a przed nią bieży baranek, a nad nią leci motylek” – wieszczył Adam Mickiewicz. W Kazimierzu obyło się bez badylka, baranka i motylka, ale wieniec był – ogromny, kwietno – zbożowy. Piękny, podobnie jak piękna jest panna młoda.

Korowód płynie dalej ludzką rzeką na Mały Rynek, gdzie przed Jatkami spotyka się z innym. Także w lektyce (niesionej przez strażaków - ochotników z Rzeczycy), przybywa tu pan młody – z szarfą na oczach, co zapewne symbolizuje, że małżeństwo zawarte zostanie nie tyle z woli młodych, co ich rodziców. Nie dziwi więc smutek pieśni weselnych, gdzie ślub zestawiany jest z grobem. Symbole śmierci pojawiają się nie tylko w pieśniach weselnych czy wręcz pogrzebowych, ale także na budynkach otaczających Mały Rynek, przeplatając się z radosnymi motywami kwiatowymi. Śmierć i życie splatają się przecież ze sobą nierozerwalnie, wbrew ludzkiemu pragnieniu szczęścia i miłości… Dodatkowy niepokój wprowadzają postacie słynnych sławatyckich brodaczy w wysokich kwietnych czapach i kędzierzawych kożuchach przerażającym śmiechem rozbijając kruche uczucie spokoju, które tylko co udało się może widzom zbudować – bo przecież para młoda w pięknych uśmiechach schodzi sprzed Jatek na płytę Rynku. „W życiu piękne są tylko chwile”. Cóż.

Pierwszy spacer weselników opasuje korowodem cały Kazimierz. Z Małego Rynku idziemy pokłonić się Wiśle, która jak każda rzeka symbolizuje twórcze moce Natury, życie i śmierć i nieubłagalny upływ czasu. Pojemny symbol, który łączy spektakl z jubileuszem 50 – lecia Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych.

„Orszak weselny, żałobny rapsod”
scenariusz: Jacek Hałas & Darek Błaszczyk
reżyseria: Darek Błaszczyk
opracowanie muzyczne: Jacek Hałas
wystąpili:  zespół Jarzębina z Kocudzy, Męski Zespół Śpiewaczy z Godziszowa, zespół Tęgie chłopy ze Stanisławem Witkowskim, Orkiestra Dęta ze Zdziłowic, Brodacze ze Sławatycz, Jacek Hałas.

 

Skomentuj


Dodane komentarze (1)

  • Grzegorz
    Pani Anno proszę o sprostowanie, ponieważ lektykę z Panią Młodą nieśli strażacy z OSP Witoszyn, natomiast lektykę z Panem Młodym strażacy z OSP Rzeczyca!

Mapa


Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Przyszłości nie przepowiadamy, ale możemy pomóc Ci zorganizować niezapomniany wyjazd Andrzejkowy. Sprawdź naszą ofertę noclegową przygotowaną specjalnie na Andrzejki 2020.
Zaplanuj razem z nami świąteczny wyjazd do dowolnego miejsca w Polsce. Poznaj oferty specjalne noclegów na Wigilię i Boże Narodzenie 2020.
Pokaż stopkę