Bogu na chwałę, ludziom dla uspokojenia

zobacz więcej (6)

Odnowiono niedawno krzyż stojący przy polnej drodze za wąwozem Na Przychodnia. Upamiętnia on historię cudownego ocalenia jednego z mieszkańców.

Krzyże i kapliczki przydrożne. Wpisane w krajobraz także kazimierskiej ziemi. Stawiane Bogu na chwałę, a ludziom – w intencjach różnych, nierzadko wiadomych tylko ich fundatorom. Czasem historie ich powstania krążą w postaci miejscowych legend, czasami sa spisywane. Najczęściej są świadkiem historii rodzinnej, splecionej niekiedy z historią kraju. Tak jak w przypadku krzyża stojącego przy polnej drodze za wąwozem, o którym ostatnio głośno, Na Przychodnia.

- Wielu mieszkańców Kazimierza i okolicznych wiosek straciło zdrowie i życie w czasie krwawej środy – opowiada Stanisław Turski – imiennik i wnuk Stanisława Przychodnia, który ten krzyż postawił 75 lat temu. – 18 listopada 1942 r. dziadek mój pojechał z babcią do młyna ze zbożem do Bochotnicy. Tam był tzw. kocioł zorganizowany przez okupantów, a dokładnie własowców, którzy służyli w niemieckiej armii. Kobiety i mężczyzn rozdzielono, tych ostatnich zebrano na placu, ustawiono w piątki i tymi piątkami rozstrzeliwano. Pomiędzy jedną piątką a drugą własowcy szli do stolika obok się napić się wódki. A reszta nieszczęśników stała i czekała na swoją kolej, na śmierć. Ludzie modlili się, sikali w spodnie ze strachu, bo i takie były historie. Coraz bardziej pijani własowcy wracali od stolika by dokonać kolejnej masakry.

Dziadek stał w przedostatniej piątce. Bardzo się modlił do Przenajświętszej Panienki. Kiedy zbliżała się jego pora, chciał sobie jeszcze przed śmiercią zapalić. Miał własny tytoń i bibułkę. Udało mu się skręcić papierosa, choć ręce trzęsły mu się bardzo. Nie udało mu się jednak wykrzesać ognia z zapalniczki zrobionej z łuski pochodzącej jeszcze z pierwszej wojny. Dał do zrozumienia własowcom, że chce pójść do ostatniej piątki po ogień. Któryś się zlitował, chociaż to słowo na wyrost… Wziął dziadka za kołnierz i do tej ostatniej grupy zaprowadził a  Ordnung muss sein  - jednego niepalącego postawił na miejsce dziadka.

Po chwili – kanonada: rozstrzelano piątkę, w której przed chwilą stał dziadek. Własowcy znowu poszli pić. Widocznie oprawcy  potrzebowali alkoholu, by zagłuszyć sumienie. I kiedy dziadek już myślał, że za chwilę straci życie, nadjechali Niemcy motocyklem z budą. Wyskoczyło z niej trzech esesmanów, kopnęli stolik z wódką, zaczęli krzyczeć na pijanych własowców, a  czekającym na egzekucję Polakom rozkazali:  Alle raus!

Dziadek wrócił do domu z babcią. Powoziła babcia, on był tak roztrzęsiony, że nie był w stanie utrzymać lejców.

W domu często krzyczał przez sen: Krew! Krew! Miał wyrzuty sumienia, że przez niego zginął człowiek. Chociaż to nie było zamierzone. Babcia poszła do księdza i wszystko to opowiedziała. A ksiądz i jej, i potem na kazaniu, powiedział, żeby się nie winić, bo to nie dziadek jest winien, tylko Niemcy, którzy stawiają ludzi w takiej sytuacji. Żeby Panu Bogu podziękować, a ludziom dać uspokojenie, babcia postanowiła postawić krzyż. To było 75 lat temu.

I krzyż przez te wzystkie lata stał Bogu na chwałę i na uspokojenie ludziom. W ostatnim czasie pokrzywił się, stąd pomysł, by go odnowić.

- Odziedziczyłem po dziadku siedlisko, więc postanowiłem krzyż odnowić – mówi Stanisław Turski. – Znalazłem dębinę bardzo solidną. Krzyż przygotował i ustawił stolarz z Czerniaw. Krzyż był bardzo ciężki: czterech – pięciu chłopa ledwo go podniosło. Myślę, że postoi kolejnych kilkadziesiąt lat.

O historii krzyża informuje niewielka tabliczka: „W intencji ocalenia Stanisława Przychodnia, właściciela tutejszych dóbr, od kul niemieckich oprawców podczas krwawej środy w Bochotnicy 18.11.1942 r. Krzyż wystawiony przez rodzinę.”

Na krzyżu pojawi się jeszcze – jak poprzednio – maleńka kapliczka z Matką Boską. Wtedy zostanie on uroczyście poświęcony.

 

Fot. Stanisław Turski

Skomentuj



Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Długi Weekend majowy 2021 zapowiada się cudownie. Będzie jeszcze lepszy, jeżeli skorzystasz z oferty specjalnej na majówkę.
Komunia Święta to wyjątkowy dzień dla każdego dziecka i jego rodziny. Chcemy Ci pomóc w organizacji tego wydarzenia. Jeżeli szukasz ofert noclegowych czy sal, to dobrze się składa, bo mamy takie.
Pokaż stopkę