Parchatka i Wierzchoniów walczą o chodniki

zobacz więcej (18)

To akcje bez precedensu w gminie Kazimierz Dolny. W obu uczestniczyli tłumnie mieszkańcy Parchatki i Wierzchoniowa w różnym wieku – od małych dzieci po osoby starsze, nawet o kulach. W ostatni weekend przez godzinę blokowali oni w swoich miejscowościach drogi, domagając się w ten sposób budowy chodników dla poprawy bezpieczeństwa.
Im lepszy jest stan dróg na terenie gminy, tym większa jest prędkość poruszających się po nich samochodów. To, co dla jednych oznacza: lepiej, dla innych znaczy nie tyle gorzej, co wręcz niebezpiecznie. Chodzi o pieszych, o których przy remontach tych dróg zapomniano. Jak mają się poruszać po szosach, po których jadą rozpędzone auta? Poboczem? Ani w Parchatce, ani w Wierzchoniowie go nie widać.
- W Wierzchoniowie praktycznie nie ma pobocza – mówi radny Rady Miejskiej Jakub Pruchniak. – Jest zarośnięte wysokimi chwastami, a obok biegnie głęboki rów melioracyjny i nie widać, gdzie kończy się pobocze, a gdzie zaczyna dół. Pobocze jest koszone raz do roku. W zimie po odśnieżaniu szosy zalegają na nim zwały błota pośniegowego. Jak więc z niego bezpiecznie korzystać?
Rozwiązaniem byłby chodnik przynajmniej po jednej stronie drogi. W obu miejscowościach taki chodnik co prawda istnieje, ale nie łączy wszystkich posesji.
- Gdyby nie Euro 2012 i starania ówczesnych władz o wpisanie Puław, Kazimierza Dolnego i Nałęczowa do katalogu ofertowego na pobyt dla drużyn uczestniczących w turnieju piłkarskim Euro 2012 to pewnie do tej pory nie mielibyśmy chodnika w Wierzchoniowie, a tak przynajmniej jest kawałek w centrum wsi – mówi radny Pruchniak.
Ten kawałek to jednak zbyt mało, by bezpiecznie pieszo czy rowerem można się było poruszać w obrębie miejscowości.
- Chodnik jest nam bardzo potrzebny. Ten kawałek w centrum to za mało – każdy przecież musi dojść na przystanek, na zakupy do sklepu czy w niedzielę do kaplicy – mówi sołtys Wierzchoniowa Tomasz Lenart.
- Czujemy się zagrożeni. Nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować w naszej wsi. Boimy się puścić dzieci do sklepu, bo nie ma chodnika. Kierowcy w ogóle nie zważają na pieszych, na rowerzystów, uważają, że jak przejadą 10 cm od kół naszych rowerów, to nic się nie dzieje. Nie traktują nas jak uczestników ruchu drogowego i tworzą się bardzo niebezpieczne sytuacje – mówi mieszkanka Wierzchoniowa Anna Cholewa.
Wśród tych bardzo niebezpiecznych sytuacji są wypadki śmiertelne.
- W przeciągu ostatnich 7 lat zdarzyły się trzy takie wypadki – mówi radny Pruchniak.
Ofiary także liczą mieszkańcy Parchatki. „Tu zginęła nasza sąsiadka”, „Tu zginął mężczyzna”, „Tu została potrącona 12 – letnia dziewczynka” – bannery z takimi napisami pojawiły się w przy jezdni ponad tydzień temu.
- Przygotowaliśmy 16 takich bannerów – mówi sołtys Parchatki i radny miejski Ryszard Rybczyński. – Oznaczyliśmy nimi przede wszystkim te miejsca, w których doszło do tragedii. Przedstawiamy statystyki, bo o tym wszystkim nie da się zapomnieć.
Takie statystyki pojawiły się też na transparentach podczas weekendowej akcji protestacyjnej na jedynym przejściu dla pieszych w Parchatce. Przez ostatnich 10 lat doszło w tej miejscowości do 84 wypadków, w których rannych zostało 19 osób, a 5 osób zmarło. Podobna akcja miała miejsce dzień później w Wierzchoniowie.
„55 lat czekania na chodnik? Mamy dość!” – głosił jeden z transparentów w Parchatce.
„Protest! Chcemy chodnik!!!” – to napis na wielkim transparencie w Wierzchoniowie.
To akcje bez precedensu w gminie Kazimierz Dolny. W obu uczestniczyli tłumnie mieszkańcy w różnym wieku – od małych dzieci po osoby starsze, które przyszły na protest nawet o kulach.
Trudno się dziwić determinacji mieszkańców obu wsi. Parchatka walczy o chodnik od 55 lat, Wierzchoniów od lat 20. Od 3 lat regularnie do władz wojewódzkich gmina Kazimierz Dolny składa wnioski o dofinansowanie na budowę chodników w obu miejscowościach. Sama zabezpiecza w swoim budżecie 60% środków na te inwestycje. Gotowe są także dokumentacje projektowe. I nic się w tej sprawie dalej nie dzieje.
- Parchatka jest miejscowością o zwartej zabudowie. Na odcinku 2200 m jest tylko 1 przejście dla pieszych. Jest pewien odcinek chodnika. Brakuje nam 469m od strony Puław – i o ten kawałek w tym roku walczymy szczególnie – i 810 m od drogi zbędowickiej w stronę Kazimierza – mówi radny Rybczyński. - Walczymy także o odcinkowy pomiar prędkości.
- Oczekujemy, że przez całą długość naszej miejscowości będzie można bezpiecznie przejść – mówi radny Pruchniak z Wierzchoniowa. – Brakuje nam 900 m chodnika i nie oczekujemy, że będzie to chodnik po obu stronach drogi. W tym roku chcielibyśmy, żeby został on zrobiony w stronę Bochotnicy, bo na to jest gotowa dokumentacja.
Parchatka protestowała w sobotę, a Wierzchoniów w niedzielę 30 sierpnia przez godzinę blokując drogę.  Mieszkańcy spacerowali przez przejście, skandując żądania chodnika. Ruchem sprawnie kierowała policja, co kwadrans rozładowując tworzące się korki.
- Jesteśmy z Wami! – mówili policjanci po proteście w Wierzchoniowie.
Czy władze wojewódzkie usłyszą ten głos mieszkańców?

Skomentuj



Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Weekend listopadowy 11-12 listopada 2020 to dobry moment na krótki wypad za miasto. Zrelaksuj się w jednym z naszych obiektów. Zobacz oferty specjalne przygotowane na ten czas.
Przyszłości nie przepowiadamy, ale możemy pomóc Ci zorganizować niezapomniany wyjazd Andrzejkowy. Sprawdź naszą ofertę noclegową przygotowaną specjalnie na Andrzejki 2020.
Pokaż stopkę