Odeszła Miłka Szczepkowska

Skomentuj (12)

zobacz więcej (7)

Koniec pewnej epoki, koniec pewnego Kazimierza, zmarli razem: i Miłka, i Rynkowa… - napisał ktoś w Internecie. Milka Szczepkowska. Stała bywalczyni Rynkowej.

- Była wrośnięta w Rynkową, zawsze przy tym samym stoliku w rogu, z krzyżówkami, gazetami, pijąca herbatę, wieczorami jakieś piwo – to obrazek, jaki wielu zapewne zapadł w pamięci. – Rynkowa i murek przed nią były dla niej, jak dla Stefana Kurzawińskiego, „Gapią Górką”, z której obserwowała Kazimierz i ludzi.

- Rynek – plac zabaw dla dzieci, miejsce przemarszu konduktów żałobnych i orszaków weselnych. Teatr grający sztuki napisane i te improwizowane przez życie. Miejsce targów, występów grajków i zespołów z liczną widownią stanowiącą klientelę ogródków kawiarnianych – tak opisała Rynek w swoim „Alfabecie Miłki” w jednym z Brulionów Kazimierskich.

Wśród tych występów na Rynku zostały opisane i te w wykonaniu przewodników, które bardziej przyczyniały się do budowania swoistej mitologii Kazimierza niż do przybliżania jego historii. Pod literą T tegoż „Alfabetu” czytamy:

- Turyści i przewodnicy […] przewodnik z Nałęczowa opowiadający o cmentarzu za Farą jako ciekawostkę podał, że jest tu pochowany Dzierżyński, ale o tym nikt nie wie ze względu na bezpieczeństwo.

Ona jednak wiedziała, że nie chodziło tu o Krwawego Feliksa, tylko o jego brata, szanowanego kierownika tutejszej szkoły powszechnej, której niegdyś i ona sama była uczennicą.

W swoim „Alfabecie Miłki” utrwaliła także miejsca powszechnie znane, ale już nieobecne: Honoratkę – „dziwną kawiarenkę w willi Graffa, gdzie podawano kawę (pluja), herbatę (ulung), kompot i ciastka z domowego wypieku. Stoliki stały pod daszkami krytymi słomą, z których sypał się deszcz mrówek”, Kolorową – „jeszcze jedną kawiarenkę – efemerydę lat 60. Oferta standardowa: kawa, herbata, ciastka, napoje i przepyszne lody”, restaurację Swojską Jana Michalskiego, który raczył gości pilawem i Brahmsem…


- Mój alfabet dotyczy w większej części przeszłości, bo obecny Kazimierz jaki jest, każdy widzi – zapisała pod literą M.

Tym swoim Kazimierzem z czasów młodości z lat 50., 60. dzieliła się także w innych nastrojowych tekstach zamieszczanych w Brulionie: „Letnicy”, „O śniegu, sankach i świętach”. Kto z nas jeszcze w Kazimierzu wie, jaki to „ptasi śnieg”, jaki „komorniczy”, a jaki „gospodarski”?

Była osobowością w Kazimierzu. Lekko wystawała ponad normę, ale co to jest norma?  Była powszechnie znana, ale tak naprawdę niewiele o niej wiadomo. Była kazimierzanką, która po ukończeniu szkoły zakotwiczyła na Śląsku, by w latach 90. wraz z partnerem życiowym Wojciechem Hubickim – malarzem i ilustratorem powrócić do Miasteczka. Sama też trochę malowała, chociaż, jak twierdzą niektórzy, było to raczej malarstwo pocztówkowo – pamiątkowe. Kochała zwierzęta, zwłaszcza psy i ptaki.

- Jeśli miała jakąś miłość, to była ona zarezerwowana dla ptaków czy psów. W stosunku do ludzi nie pozwalała sobie na taką bliskość w gestach czy słowach. Nie była to uśmiechnięta miła starsza pani, wręcz przeciwnie – usłyszeliśmy w Rynku.

„Rynek – miejsce przemarszu konduktów żałobnych…”

Kondukt za jej urną przeszedł tędy w sobotę 2 grudnia…

 

Skomentuj

Przeciągnij i upuść zdjęcia, lub kliknij

Jak chcesz dodać komentarz?

lub

Podpisz się, aby dodać komentarz

Jak chcesz dodać komentarz?

lub

lub zarejestruj się


Dodane komentarze (12)


Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Zaplanuj razem z nami świąteczny wyjazd do dowolnego miejsca w Polsce. Poznaj oferty specjalne noclegów na Wigilię i Boże Narodzenie 2017.
Planujesz wyjazd Sylwestrowy 2017/2018? Szukasz korzystnego miejsca noclegowego? Daj się porwać szaleństwu sylwestrowej nocy. Sprawdź ofertę obiektów noclegowych, w których z radością przywitasz...
Pokaż stopkę