Sanna w Kazimierzu

Skomentuj (11)
Kuligi w Kazimierzu to już tradycja. Parking dla końskiego taxi znajduje się w Wąwozie Plebanka, skąd wyjeżdżają sanie na miejskie pola i dalsze okolice. A zima tego roku dopisała.

Nie wiadomo, kiedy w Polsce kuligi weszły w zwyczaj, ale była to największa tradycja karnawałowa. Kiedyś była to wyłącznie zabawa szlachty i magnatów. Polegała na odwiedzaniu się sąsiadów z całej okolicy – w tym celu planowano kolejność odwiedzin, przygotowywano domy na przyjęcie gości i nocleg, szykowano uczty. Oskar Kolberg podaje, że znakiem do rozpoczęcia kuligu było obesłanie po domach laski z kulą u wierzchu, która zwoływała kulig, oraz wyprawienie do domu, który jako pierwszy przyjmował gości, arlekina, oznajmiającego ten kulig z trzepaczką w ręku. Zygmunt Gloger, XIX wieczny polski etnograf, autor publikacji Rok polski w życiu, tradycji i pieśni, tak opisuje kuligową tradycję:

- Przyjeżdżano ze zmrokiem w towarzystwie hucznej muzyki w świetle kagańców i pochodni. Wjeżdżano galopem na podwórze, podwoiło się trzaskanie z biczów, głośniej zahuczała muzyka, wybuchały naraz śmiechy i wiwaty, a jaśniejącego rzęsiście dworu wychodził gospodarz i gospodyni, witając uprzejmie kuligowe towarzystwo. Kilkugodzinna na mrozie przejażdżka obok tańca i wesołości zaostrzyły apetyt, znikały ze stołu z szybkością niepodobną do wiary ogromne misy zwierzyny, kiełbas, zrazów, szynek, kapusty i delikatniejszych potraw, ciast i konfetów”

Dzisiejsze kuligi to przyjemność już tylko co najwyżej kilkugodzinna. Zgodnie ze staropolską tradycją rozpoczynają się nadal o zmroku w blasku pochodni, choć i tych w biały dzień nie brakuje, ale stanowią one głównie zabawę raczej dla dzieci. Kuligi przestały być dzisiaj już tylko zabawą elitarną – w Kazimierzu biorą w nich udział przedstawiciele wszystkich zawodów, no może za wyjątkiem rolników... – jak mówi Andrzej Wolski, który od dziesięciu lat specjalizuje się w organizowaniu tego typu spacerów saniami. Właściwie nie zawsze są to spacery, czasem konie rwą galopem, wjeżdżają do stromych wąwozów, a i sanie przewrócić można, jeśli klient sobie tego życzy… A potem do bitwy na śnieżki już tylko krok… Najważniejsze, żeby było wesoło! Odpocząć można potem przy ognisku, smolne grube szczapy drewna zagrzeją nawet najbardziej zziębniętych, a bigos i kiełbasa własnoręcznie upieczona złagodzi nawet najbardziej minusowe temperatury. Często kuligom towarzyszy muzyka i w czasie jazdy, i przy ognisku – zimowa odzież, wbrew pozorom nie krępuje zbytnio ruchów przy tańcu na śniegu!

- Najdziwniejszy kulig, jaki pamiętam? – zastanawia się Andrzej Wolski – zaręczyny na cyplu na Albrechtówce przy saniach o dziesiątej w nocy. Najczęściej jednak kuligowe towarzystwo wybiera porę trochę wcześniejszą i wyrusza Wąwozem Plebanką na Miejskie Pola, choć i Korzeniowym Dołem i Górami pojechać też można… albo do Podgórza.

Za oknem wieje ciepły wiatr i kropi deszcz. Termometr pokazuje kreski powyżej zera. Czy  uda się skorzystać z sanny w Kazimierzu tej zimy raz jeszcze?

Skomentuj


Dodane komentarze (11)


Zobacz także

Najbliższe oferty specjalne

Zimowe szaleństwo podczas Ferii 2021! Szukasz miejsca, gdzie odpoczniesz? Marzy Ci się szusowanie na nartach? Sprawdź listę noclegów z ofertami specjalnymi na ferie zimowe.
Zaskocz ją na Walentynki 2021. Wyjedź razem z nim w nieznane. Zobacz oferty walentynkowe na romantyczny weekend dla dwojga.
Pokaż stopkę