Lockdown z kazimierskiej perspektywy

Udostępnij ten artykuł

Po intensywnym, chociaż krótkim sezonie w Kazimierzu przyszła zima. A z nią coronawirusowy lockdown – może mniej bolesny niż w dużych miastach, bo zimą Kazimierz zwykle przysypia – który niesie z sobą niepewność… Jaka będzie wiosna?

Zima w Kazimierzu to zwykle czas odpoczynku po minionym sezonie i zbierania sił do tego, który wkrótce nadejdzie. Krótkim przerywnikiem są święta i ferie, kiedy to w Miasteczku znów pojawiają się liczniej turyści, zwłaszcza że święta poza domem stają się coraz bardziej popularne. Ale nie w tym roku. Obostrzenia covidowe zatrzymały ludzi w domach, a kazimierskie hotele, pensjonaty czy hotele nie mogły i nadal nie mogą obsługiwać tych, którzy do Miasteczka przyjeżdżają mimo to. Kawiarnie i restauracje wydają co prawda posiłki, ale tylko na wynos, a stok narciarski ratuje się tym, że realizuje program edukacyjny nauki jazdy na nartach i snowboardzie…
Nie odbywają się żadne koncerty, nawet te, które przyciągały turystów weekendowo do Trzeciego Księżyca na Małym Rynku.
- Trzeci Księżyc jest zamknięty, ponieważ nie widzimy możliwości, by utrzymać ten lokal tylko i wyłącznie z wynosów – mówi właściciel restauracji Tomasz Małolepszy. – Nie możemy realizować też misji, którą uzgodniliśmy z miastem na początku dzierżawy jatek, czyli szeroko rozumianych działań kulturalnych. Pomimo tego, że kalendarz imprez mamy ustalony z artystami do końca czerwca tego roku, to od połowy października roku ubiegłego nie realizujemy koncertów z powodu lockodwnu.
O tym, jak radzą sobie kazimierscy przedsiębiorcy – właściciel kwater, restauratorzy, właściciele stoków narciarskich – w tym trudnym okresie, przeczytacie Państwo tutaj>>>

Data publikacji:

Autor:

Komentarze