W Kazimierzu Wiosna trwa cały rok!

Udostępnij ten artykuł

Comiesięczne plenery – każdy pod innym hasłem/ wyzwaniem – umożliwiające nie tylko doskonalenie własnych fotograficznych umiejętności, ale także poznanie Kazimierza od podszewki. I lato pod znakiem Maratonu Akademii Odkryć Fotograficznych z wystawami na zamku z udziałem sław fotografii na skalę światową. Wymyślona przez Maksa Skrzeczkowskiego Kazimierska Wiosna Fotograficzna, skupiająca pod jego skrzydłami wielu miłośników fotografowania zjeżdżających do Kazimierza regularnie co miesiąc weszła w minionym roku na wyższy level. 

Dobiegł końca trudny, naznaczony pandemią koronawirusa rok 2020. Dla Kazimierskiej Wiosny Fotograficznej okazał się jednak rokiem nowych wyzwań.
Maks Skrzeczkowski –
Czasem przeciwności potrafią mobilizować. I tak trzeba działać: nie poddawać się, nie zniechęcać, tylko uaktywniać, bo można, bo się da. Tym, co dobrze działa na zdrowie psychiczne, jest właśnie aktywność.
Kazimierska Wiosna Fotograficzna taką aktywność zapewnia?
Maks Skrzeczkowski –
Wiosna wiąże się z witalnością, energią, rozkwitem, nowym życiem, z czymś nowym – zupełnie nieznanym. I nawet jeśli jest zima, a jest Wiosna – można zrobić coś ciekawego, twórczego.
Czym w zasadzie jest Kazimierska Wiosna Fotograficzna?
Maks Skrzeczkowski –
Fajnie, że udało się powołać realną grupę ludzi, która jest dosyć liczna. Ci ludzie mogą się spotkać, skonfrontować. Jest to inicjatywa całkowicie oddolna, niebudżetowa, niekomercyjna. Cieszy mnie to, że jest niestrukturalna, niesformalizowana. Nie ma żadnych członkowskich składek, nie  ma kart przynależności. Jest absolutna wolność. Plenery trwają po kilkanaście godzin, ale w dowolnym momencie można się do nas dołączyć i od nas odłączyć. Nie ma zobowiązań. Robimy lawendowe żniwa albo morsujemy i to jest o tyle fajne, że nic nas nie ogranicza. Podobno to, co człowieka ogranicza to wyobraźnia. Odnoszę wrażenie, że ci, którzy to współtworzą, w kwestii wyobraźni nie mają żadnych deficytów.
Ci, którzy ją tworzą… Kazimierska Wiosna Fotograficzna przyciąga wiele dobrych duchów…
Maks Skrzeczkowski –
Patronem działań Kazimierskiej Wiosny Fotograficznej jest Tomek Sikora. Bardzo regularnie pojawia się na naszych spotkaniach. Podsuwa tematy do realizacji. Jest naszym dobrem lokalnym, ale i narodowym. To wielki zaszczyt, że wiele osób współtworzy to wspólne przedsięwzięcie. Dzięki współpracy z KOKPiT i lubelską Akademią Odkryć Fotograficznych w Kazimierzu podczas Maratonu Akademii Odkryć Fotograficznych i innych wspólnych działań pojawili się tacy fotograficy jak Jindrich Streit, Marek Arcimowicz, Jukka Male, Karolina Jonderko czy Iwona Nabzdyk.
Kazimierska Wiosna Fotograficzna pozwala też poznać miłośnikom fotografii, czym jest magia Kazimierza Dolnego.
Maks Skrzeczkowski –
Ludzie, którzy tu przyjeżdżają – a wciąż do nas dołączają nowe osoby – mają okazję zobaczyć Kazimierz z zupełnie innej strony, zakulisowo, prywatnie. Zwiedzaliśmy wystawy w Muzeum Nadwiślańskim z kuratorem panią Dorotą Puchalską. Gościliśmy w galerii Marka Andały, Agnieszki Mitury, Kasi Niewiadomej - Wójtowicz. Płynęliśmy statkiem, rzucając wianki na wodę. Bartek Kalita, który jest przewodnikiem górskim, prowadził nas podczas spacerów w wąwozy. Na nieznane ścieżki wprowadzał nas kazimierski fotografik Sylwek Doraczyński. O to chodzi, by wspólnie pokazać, że w Kazimierzu są miejsca, gdzie się można… zgubić. Chociaż tak naprawdę nie da się tu tak zgubić, by nie móc się potem odnaleźć.
Kazimierska Wiosna Fotograficzna skupia ludzi, którzy przyjeżdżają do Kazimierza kilkanaście – kilkadziesiąt razy do roku. To ludzie, którzy złapali kazimierskiego bakcyla.
Kazimierska Wiosna Fotograficzna dzięki temu, że jest spotkaniem pasjonatów fotografii, pozwala się swoim członkom rozwijać.
Maks Skrzeczkowski –
To grupa fotograficznego wsparcia. Dzięki temu wszyscy możemy się lepiej rozwijać, a to jest niezwykle ważne, niezwykle budujące i niezwykle trudne, bo czasem człowiek dochodzi do punktu, gdzie brakuje mu energii, nowego spojrzenia. Spotkania Kazimierskiej Wiosny otwierają człowieka na świat i uczą patrzenia na rzeczy, które wydawałyby się nieistotne, które nam umykają, a… są najważniejsze. Wszyscy uczymy się od siebie nawzajem – każdy jest jednocześnie dawcą i biorcą. Wtedy to ma sens.
Budowaniu wrażliwości służą plenery, które wpisują się w Kazimierz zależnie od pory roku.
Maks Skrzeczkowski –
Na Każdą porę roku Kazimierz ma do zaoferowania coś innego. W czasie przesilenia letniego zrobiliśmy plener o godzinie 4:13 na Górze Trzech Krzyży, bo wtedy wzeszło słońce nad Kazimierzem. To było niesamowite: puściutki rynek, we mgle, uśpiony i nagle ludzie – jak w jakimś filmie schodzą się z różnych stron z aparatami na szyi jak miłośnicy, którzy bez względu na wszystko idą do przodu i się nie poddają…
Plener trwał do 21, wtedy puszczaliśmy wianki.
Kazimierska Wiosna Fotograficzna uwrażliwia na świat, ale i stymuluje do udziału w konkursach fotograficznych, na których jej członkowie zdobywają nagrody. Jaka przyszłość czeka Kazimierską Wiosnę Fotograficzną?
Maks Skrzeczkowski –
Wydaje mi się, że magia Kazimierza daje gwarancję na trwałość tej inicjatywy. Sam Kazimierz jest uroczy, fantazyjny, bajkowy, atrakcyjny – atrakcyjny Kazimierz ;-) – i jeśli do tego przepisu na sukces dorzuci się grupę entuzjastów, czyli ludzi kreatywnych, którzy chcą się rozwijać, i jeszcze do tego doda się szczyptę szaleństwa, myślenia nieschematycznego – to daje to szansę na powodzenie. Myślę, że jeśli to teraz działa, to jeszcze długo może działać – a dołączają do nas wciąż nowe osoby.
Jak będzie wyglądała działalność Kazimierskiej Wiosny Fotograficznej w sytuacji, gdy został Pan dyrektorem KOKPiT?
Maks Skrzeczkowski –
Kazimierska Wiosna Fotograficzna od początku działalności ma w KOKPiT "swój kawałek podłogi". Myślę, że w nowym roku może doczeka się studia fotograficznego wyposażonego w profesjonalne oświetlenie... Pożyjemy-zobaczymy.
Kazimierska Wiosna Fotograficzna nadal więc będzie się spotykać. Plany na styczeń już są?
Maks Skrzeczkowski –
Chcielibyśmy zrobić spotkanie na żywo po 17 stycznia, gdy skończy się twardy lockdown.
Życzę wielu sukcesów w ramach kolejnych spotkań Kazimierskiej Wiosny Fotograficznej. Dziękuję za rozmowę.
Maks Skrzeczkowski –
Dziękuję za rozmowę i życzę Pani, abyśmy w tym roku mieli wiele okazji do rozmów o marzeniach i planach, ale także o konkretnych, realnych działaniach.

Data publikacji:

Autor:

Komentarze