Na narty do Kazimierza

Udostępnij ten artykuł

W kalendarzu już wiosna, ale na dworze zima jeszcze trzyma się mocno. Jednak taka aura dobrze wróży narciarzom. Także tym, którzy – jak wszystko ułoży się pomyślnie – szusować będą już za rok na kazimierskim stoku.

Jest szansa na odtworzenie w Kazimierzu wyciągu narciarskiego, który istniał tu przez 30 lat do 1991 r. Jego początki sięgają lat 60 – tych, kiedy to społecznik – Janusz Kośmiński zorganizował w ramach tzw. czynu społecznego wyciąg na stoku przy Norowym Dole. Pomagał mu inżynier Kowalski – góral – zapalony narciarz, który sprowadził się do Puław w związku z budową Zakładów Azotowych. Wyciąg został włączony do kompleksu Miejskiego potem Wojewódzkiego Ośrodka Sportu i Rekreacji „Bystrzyca”, a w latach 1988 – 91 utworzono tu w ramach reorganizacji Samodzielny Ośrodek Sportowy.

Złote lata kazimierski wyciąg przeżywał w końcu lat 70 – tych. Był to jeden z lepszych wyciągów na terenach wschodniej Polski, jako że ani w Lublinie, ani na Roztoczu, ani tym bardziej w Rąblowie nie było wtedy ośrodków narciarskich. Narciarze, przyjeżdżający tu z Lublina, a nawet z Warszawy stali, czekając na wjazd, w stumetrowej kolejce nawet do godziny czasu. Funkcjonowały dwie trasy zjazdowe – jedna dłuższa – łatwiejsza, druga 400 – metrowa – o wysokim stopniu trudności oraz tzw. „ośla łączka”. W Kazimierzu rozgrywano zawody o randze lokalnej i także międzynarodowej. Na przełomie lat 60 i 70 – tych odbywały się tu Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Chemików. Szkoły organizowały swoje zawody, a w zamian za użyczenie wyciągu i stoku pomagały jesienią w przygotowywaniu tras do eksploatacji. Wyciąg kazimierski korzystał przez cały czas swojego istnienia z terenów prywatnych dzierżawionych od października do marca, ale stosunki z właścicielami gruntów układały się na tyle zgodnie, że już po zbiorach można było prowadzić prace przygotowawcze.

Koniec lat 80 – tych okazał się bardzo trudny dla narciarstwa – w związku ze słabymi zimami niezbędny dla normalnego funkcjonowania wyciągu okazał się zakup armatek śnieżnych, których jednak kazimierski ośrodek nie doczekał się, bo ważniejsze okazały się – jak mówi Mirosław Tuźnik, letnie obiekty sportowe. W tym czasie na wniosek filii w Kazimierzu ze środków WOSiR wyremontowano Łaźnię, gdzie planowano urządzenie Centrum Informacji Turystycznej, i planowano urządzenie obiektów rekreacyjnych nad Wisłą z basenami, gdzie wał stanowiłby naturalną plażę, ścianką do tenisa i placem zabaw dla dzieci i boiskiem wieloczynnościowym, które zimą miałoby być wykorzystywane na lodowisko, dzięki zamontowanym pod jego nawierzchnią urządzeniom chłodniczym. Wyciąg w końcu zamknięto, Łaźnię wydzierżawiono na restaurację i hotel, a letnie obiekty rekreacyjne nad Wisłą w ogóle nie powstały.

Teraz po latach powróciła idea przywrócenia wyciągu miastu i okolicy. Dzięki inicjatywie kazimierskiego Stowarzyszenia Kupców i Przedsiębiorców, któremu udało się pozyskać inwestora, Rada Miasta uchwaliła wyłączenie terenu pod wyciąg spod studium zagospodarowania przestrzennego i planu, co znacznie przyspieszy procedurę reaktywacji wyciągu – nie trzeba będzie czekać na zatwierdzenie i studium i planu. Dla tej inwestycji udało się pozyskać przychylność i konserwatora wojewódzkiego, i Zarządu Lubelskich Parków Krajobrazowych, i – przede wszystkim – właścicieli działek, którzy już deklarują gotowość ich wydzierżawienia bądź sprzedaży. Piękny przykład w tej mierze dał lubelski poseł Janusz Palikot, który na rzecz wyciągu wydzierżawił na 12 lat swoją działkę na tym terenie za przysłowiową złotówkę.

Teraz należy już tylko czekać na uprawomocnienie się tego faktu, co nastąpi najprawdopodobniej jesienią tego roku. Reszta zależy już od inwestora Bogdana Orłowskiego z branży budowlanej. Miejmy nadzieję, że wyciąg ruszy już w przyszłym sezonie i Kazimierz także zimą będzie tętnił życiem.

Data publikacji:

Autor:

Komentarze