VII Majówka Archeologiczna

Udostępnij ten artykuł

Pod koniec maja w niewielkim Chodliku już po raz VII gościła Majówka Archeologiczna. Tym razem frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów a przygotowane atrakcje okazały się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

Majówkę Archeologiczną w Chodliku organizowały już różne firmy i instytucje, jednym wychodziło to lepiej, innym gorzej – majówka się odbywała. Nie zmieniała się jednak forma imprezy ani atrakcje, które jej towarzyszyły. W tym roku było inaczej, być może właśnie dlatego odniosła ona dużo większy sukces niż poprzednie.

W tym roku majówka tak jak i w latach ubiegłych trwała cztery dni, jednak wyjątkowo zaczynała się w środę, a kończyła w sobotę – w późnych godzinach wieczornych. Nowością był też system nagłaśniający, który bardzo uatrakcyjnił całą imprezę oraz różnego rodzaju konkursy z nagrodami i pakiety edukacyjne, które otrzymywały dzieci przy wejściu na grodzisko. Pakiety te zawierały zestaw 12 pytań, na które odpowiedzi znaleźć można było przy różnych stoiskach. Wszystko to sprawiło, że bardziej niż zwykle teren zamieszkiwany niegdyś przez Słowian tętnił życiem, a wszyscy – mali i więksi – uczestnicy festynu czynnie brali w nim udział.

Było stoisko kuchni dawnej, był kowal - jeden z najlepszych w Polsce i rybak, który pokazywał jak kiedyś łowiono ryby, po czym wędził je na bieżąco, był też mincerz, ukazujący metody wybijania monet, i bursztyniarz, który obrabiał bursztyn i opowiadał o tym, jak robiono biżuterię oraz ozdoby. Było też stoisko z papierem czerpanym. Było garncarstwo - i możliwość zobaczenia zarówno gotowych wyrobów, jak i uczestnictwa w warsztatach garncarskich. Było dziegciarstwo – czyli pędzenie dziegciu, substancji smolistej wytwarzanej z kory brzozowej używanej w starożytności i w średniowieczu do różnych celów, od kosmetyki po opatrywanie mniejszych skaleczeń.

- Jeśli chodzi o warsztaty, wszystko miało swoją oprawę, odpowiednio dobraną do epoki, np. stroje ludzi czy odpowiednie narzedzia – mówi Maciek Mielecki, jeden z organizatorów imprezy.

Oprócz ludzi pracujących przy stoiskach na majówce pojawiły się również grupy walczące, m.in. grupa z Białegostoku składająca się z siedmiu wojów, którzy robili pokazy taktyki, uzbrojenia i walk z okresu wczesnego średniowiecza, czyli z tego okresu, kiedy istniało grodzisko w Chodliku. Była też grupa legionistów oraz barbarzyńców z Podkarpacia.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu tegorocznej majówki – mówi Maciek Mielecki..- Zarówno z frekwencji, która prerosła nasze najśmielsze oczekiwania, jak i z pięknej pogody, która bez wątpienia jest bardzo ważnym czynnikiem w imprezach plenerowych i która nas nie zawiodła.

Impreza zakończyła się w sobotę, późnym wieczorem. Wtedy też na grodzisku w Chodliku zapłonęły ogniska, przy których pojawili się woje. Przy odpowiednio dobranej muzyce stoczyli walki, podczas których wielu z nich... poległo. Po zakończonej bitwie na grodzisku pojawili się tancerze ognia, którzy zaprezentowali taniec śmierci. Widowisko to zakończyło VII Majówkę Archeologiczną w Chodliku, która zapewne odbędzie się tu znów za rok.

Jeśli komuś nie udało się dotrzeć na tegoroczną imprezę zapraszamy do obejrzenia zdjęć przygotowanych przez organizatorów majówki – firmę Proskene Media and Event.

Data publikacji:

Autor:

Komentarze