Śpiewająco nie tylko do pożaru (video)

Udostępnij ten artykuł

Wpadająca w ucho piosenka i świetnie nakręcone video potęgują sympatię do jednostki, która w Kazimierzu i tak jest postrzegana bardzo pozytywnie. Za sprawą ostatniego teledysku Dziadów Kazimierskich o naszej OSP znowu stało się głośno.

Zapewne wiele osób z sentymentem wspomina jakże absorbujące polecenia dotuczące analizy utworów na lekcjach języka polskiego w szkole. Zadania typu „co poeta miał na myśli” stanowiły pole do popisu dla klasowych humanistów z bujną wyobraźnią. Ten tekst nie będzie jednak analizą utworu z kanonu lektur szkolnych. Tym razem podążymy śladami Włodka Dembowskiego i napisanego przez niego tekstu do piosenki „Kazimierska OSP”.

Piosenka zaczyna się od mocnego uderzenia. Po krótkim intro i przypomnieniu, komu dedykowany jest utwór (4xOSP) słyszymy o tym, co potrafi ugasić kazimierska jednostka. Nie straszna jej wiejska stodoła, pychówka, pragnienie czy nawet… Europa. Włodek - Paprodziad śpiewa, że „ugasi to, co chce, kazimierska OSP”.

Piękne literackie określenia to jedno, a rzeczywistość to drugie. By sprawdzić, jak jest z tym gaszeniem naprawdę, zapytaliśmy samych strażaków.

- Akcją, którą najbardziej pamiętam, jest pożar autokaru obok hotelu Król Kazimierz – mówi 15 - letni Czarek.

Z kolei Tomek Zawiślak twierdzi:

- Najbardziej pamiętam pożar knajpy „U Fryzjera”.

Wyjazdy OSP do pożarów zapadają im w pamięć dlatego, że są przede wszystkim bardzo ryzykowne i wymagają wysokich umiejętności.

- Akcją, która utkwiła mi w pamięci, był pożar drewnianego domu mieszkalnego na Górach – mówi Wiktor Fernezy, lat 30. – Pamiętam ten pożar, ponieważ była sroga zima i temperatura sięgała -20◦.Daliśmy z siebie wszystko. Były chwile zwątpienia i słabości, kiedy w jednej minucie woda zamarzała na ubraniu, wężach tłoczących i autopompie.

Inny ze strażaków, Krzysztof, porusza wątek akcji nazywanych „fałszywym alarmem”.

- Zawsze najlepiej wspominam akcje typu „fałszywy alarm”, bowiem wówczas brak jest zagrożenia dla społeczności, nic się nie dzieje, zaś nasza interwencja polega na sprawdzeniu bezpieczeństwa, potwierdzeniu braku zagrożenia. Natomiast jeśli chodzi o akcje, które najbardziej utkwiły mi w pamięci, to mogę powiedzieć o dwóch takich zdarzeniach. Pierwsze z nich, to pożar drewnianego domu jednorodzinnego. Po przyjeździe na miejsce i przekroczeniu progu domu, widoczność ograniczała się do… czubka nosa. Był bardzo wysoki stopień zadymienia. W aparatach powietrznych, poruszając się niemalże na kolanach, musieliśmy zlokalizować źródło pożaru, które, jak się okazało, znajdowało się na piętrze. Druga sytuacja, to zdarzenie z wypadkiem śmiertelnym. Nie chcę o tym zbyt wiele mówić, ale to było traumatyczne przeżycie. Takie obrazy na długo pozostają w pamięci – wyjaśnia.

Wyjazdy do pożarów, wypadków, ratowanie kota, który zapragnął wspiąć się na drzewo, czy umacnianie wałów przeciwpowodziowych. Jak widać działalność strażaków nie ogranicza się tylko do gaszenia płonących domów. Strażacy działają na wielu frontach, a każda sytuacja, w której muszą się wykazać, jest dla nich tak samo ważna.

- Każda akcja jest dla nas jednakowo istotna. Nie ma tak, że pożar budynku jest ważniejszy od usuwania os – mówi naczelnik kazimierskiej OSP, Krzysztof Danisz - Nie tak dawno jaskółka na Kamienicy Gdańskiej zwisała z gniazda, więc ludzie wezwali straż, bo byli bezradni. Trzeba było wejść po drabinie i uwolnić jaskółkę. Ludzie tam zebrani robili zdjęcia, filmy, bili nam brawo, a przecież to była tylko jaskółka.

Kolejny fragment utworu Dziadów Kazimierskich jest nie mniej ciekawy. „Do roboty pali się Kazimierska OSP”. „Swą robotą jara się Kazimierska OSP”. Prawda, że intrygujące określenia? Skoro Paprodziad twierdzi, że nasi strażacy są tak skorzy do działania, to z pewnością wiele się dzięki straży nauczyli.

- Nasza działalność nie ogranicza się tylko do gaszenia pożarów. Jesteśmy niezbędni przy wypadkach drogowych, w zagrożeniach powodziowych, w zdarzeniach domowych związanych m.in. z ich użytkowaniem. Niejednokrotnie będąc jako pierwsi na miejscu zdarzenia, musimy również liczyć się z potrzebą udzielenia pierwszej pomocy przedmedycznej, stąd też konieczność nieustannego szkolenia, nabywania nowych umiejętności, aby umieć nieść pomoc tym, dla których jesteśmy często jedynym ratunkiem, bowiem zgodnie z powiedzeniem „Strażak biegnie tam, skąd inni uciekają”. Widoki trudne nie mogą nas razić czy przerażać, natomiast muszą motywować działania, do dalszego szkolenia oraz dążenia do bycia jeszcze lepszym. Poza ciągłym nabywaniem i udoskonalaniem umiejętności bez wątpienia każdy z nas uczy się zespołowości oraz odpowiedzialności. To nabywanie umiejętności szybkiego podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach przy zachowaniu dużej dozy rozsądku – wyjaśnia Krzysztof.

Wspomniana przez Krzysztofa zespołowość oraz odpowiedzialność pojawia się również w wypowiedziach jego kolegów. Czarek twierdzi, że dzięki OSP nauczył się pomagania innym i współpracy. Tomek dzięki służbie potrafi teraz pomagać ludziom podczas kryzysowych sytuacji.

 „Nie szuka dymu, zwłaszcza gdy nie pali się,
Ale czasem zdarzy się Kazimierskiej OSP”

OSP nie szuka dymu, ale z pewnością szuka czegoś innego. Cóż to może być? Wyzwanie, przygoda, coś, co sprawia, że do ochotniczej straży garnie się coraz więcej młodych chłopców?

- W Straży podobają się mi się zasady działania drużyny oraz głos wyjącej syreny, która powoduje niesamowity wzrost adrenaliny! – mówi Wiktor.

- OSP to nie tylko społeczność, to również stan ducha! Jesteśmy zespołem, rodziną. Ufamy i wierzymy sobie. OSP jednoczy nas, to członkostwo przekłada się na wspólne kontakty towarzyskie, na wspólne spędzanie czasu – dodaje Krzysztof.

Stan ducha. Czyż to nie piękne określenie?

- Oni mają coś, czego brakuje na świecie. Tworzą zgraną, zżytą wspólnotę, rodzinę. Poza tym zawsze można na nich liczyć. Są przyjacielscy, życzliwi, pomocni, oddani, pomysłowi, otwarci, dowcipni. Nie zamulają jak staw u chama, bezwarunkowo kochają to, co robią... Po prostu – "do tańca i do różańca". No i najpiękniej na świecie obchodzą Dyngusa! – podsumowuje Włodek – Paprodziad.

 „Oj dana dana, OSP kochana, oj dana dana, do rana!”.

Dla wszystkich, którzy są podobnie jak moi rozmówcy zafascynowani kazimierską OSP i chcieliby do niej należeć, mamy dobrą wiadomość. Co roku nasza jednostka prowadzi nabór. Mile widziani są zarówno chłopcy jak i przedstawicielki płci pięknej, osoby w każdym wieku. Polecamy!


Tekst: Katarzyna Gurmińska

 

Data publikacji:

Autor:

Komentarze