Przez Parchatkę nie przejedziemy (video) Aktualizacja: 10 czerwca, godz. 12.30

Udostępnij ten artykuł

Ze względu na zagrożenie powodziowe w Parchatce droga nr 824 z Puław do Kazimierza przez Parchatkę została zamknięta - podaje Urząd Miasta w Kazimierzu Dolnym. Do Miasteczka można dostać się, korzystając z objazdu. Dziś 9 czerwca w Parchatce był minister Klich.

Mapa objazdu - TUTAJ.

 

W Parchatce wciąż trwają prace nad zabezpieczeniem wałów. Worki z piaskiem rozwożone są po koronie taczkami i wozem konnym pchanym przez ludzi – wały są zbyt rozmięknięte, by wjechał tu inny sprzęt. Na wałach pracuje blisko setka osób: strażacy z puławskiej i łódzkiej Państwowej Straży Pożarnej i OSP z terenu Gminy Kazimierz, a także kadeci z poznańskiej szkoły strażackiej. Wczoraj pracowali tu również więźniowie.

- Stan wody jest na razie niższy od tego, który był podczas pierwszej fali, niższy także od tego, który przewidywano na dzień dzisiejszy – mówi burmistrz Kazimierza Dolnego Grzegorz Dunia, na miejscu przyglądający się postępowi robót. - Za kilkanaście godzin możemy się spodziewać jednak rzeczywiście dużej wody, porównywalnej do tej, która była podczas pierwszej fali.

Fala kulminacyjna jest spodziewana w Parchatce dzisiejszej nocy. Trudno określić jej wysokość – jedne prognozy przewidują, że będzie mniejsza niż poprzednia – inne – wprost przeciwnie – że większa. Wg ostatniego komunikatu Urzędu Miasta w Kazimierzu Dolnym wysokość fali wezbraniowej między Kazimierzem i Puławami wynosić będzie 745 cm. W tej chwili nie została ogłoszona jeszcze ewakuacja mieszkańców.

- Rozważamy kwestię ogłoszenia ewakuacji, ale jeszcze nie w tym momencie – na razie jest jeszcze w miarę bezpiecznie – mówi Grzegorz Dunia. – Natomiast już w dniu wczorajszym informowałem mieszkańców o stanie alarmowym i o konieczności ewakuacji.

W chwili obecnej droga nr 824 w związku z zagrożeniem powodziowym w Parchatce została zamknięta. Do Kazimierza można się dostać, korzystając z objazdu. Prawdopodobnie utrudnienia będą także w dniu jutrzejszym. Zachowano tylko kursy komunikacji publicznej.

 

Aktualizacja: 6 czerwca godz. 20.30

 

Wieczór w Parchatce: tu wciąż pracują ludzie: strażacy, straż graniczna, wojsko i mieszkańcy. Przygotowują worki z piaskiem, które następnie traktorami wożą na koronę wału, by dalej rozwieźć je wozem napędzanym już tylko siłą ludzkich mięśni… Wał zda się być suchy i stabilny, chociaż to raczej złudzenie: wystarczy spojrzeć na podstawę wału – w tafli czystej przefiltrowanej wiślanej wody odbija się błękit nieba… W tej wodzie topione są kolejne worki i kolejne – w ten sposób likwiduje się groźne przesiąki, tzw. "gejzerki", które mogą naruszyć konstrukcję grobli.

- Przy tak wysokiej wodzie przesiąki są nieuniknione – mówi zastępca dyrektora ds. konserwacji i eksploatacji Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Lublinie Dariusz Prażmo wizytujący wały w Parchatce – Najbardziej niebezpieczne są te przesiąki, gdy woda zaczyna wymywać grunt u podstawy wału. Dlatego układa się tam geowłókninę, by wybijająca woda nie zabierała ze sobą gruntu. Tych gejzerów jest tu bardzo dużo, ale likwidowane są na bieżąco.

Coraz bardziej pusty wóz z workami po raz kolejny zatrzymuje się. Worki przechodzą z rąk do rąk i znikają pod wodą u podstawy wału, gdzie znowu zlokalizowano „gejzerek”.

- Pokażmy, jak Hanysy pracują – żartują strażacy. Żeby ratować Parchatkę, przyjechali aż ze Śląska – z Katowic, Jaworzna i innych miejscowości, chociaż u nich też nie jest bezpiecznie.

Sytuacja – jak widać - zda się być pod kontrolą, ale prognozy wcale nie są optymistyczne.

- Prognozy stanu wody są dużo gorsze niż ostatnio – mówi obecny w Parchatce starosta puławski Sławomir Kamiński. – Prawdopodobnie teraz będziemy mieli wyższą wodę, niż ta majowa. Spodziewamy się podniesienia poziomu Wisły do 748 cm – przy założeniu, że Wilków przejmie od nas około 30 cm, co jest możliwe, ale nie wiem, czy prawdopodobne.. Wał jest bardzo dobrze zabezpieczony. Cały czas pracują służby przy jego umacnianiu. Wał jest – jak widać po nim – suchy, przesiąki są na bieżąco likwidowane. Więcej w mocy ludzi już się zrobić nie da. Ale musimy być przygotowani… na najgorsze – mówi poważnie starosta.

Kiedy opuszczam wał, na jego koronę wjeżdża kolejny ciągnik. Przyjechały nowe worki z piaskiem, które po chwili będą czekać pogotowiu na całej długości newralgicznego odcinka. Zbliża się noc, ale to nie koniec batalii o wał w Parchatce.

Poziom Wisły o godzinie 20.30 nie osiągnął jeszcze tego, który można było zaobserwować w krytyczną majową niedzielę. To pozwala mieć nadzieję, że jutro obudzimy się w suchej Parchatce…

 

Aktualizacja: 7 czerwca godz. 10:00

 

W Parchatce sytuacja jest nadal napięta. Całą noc trwał monitoring i uszczelnianie wału w newralgicznych miejscach. Mimo że wody przybywa coraz więcej (fala kulminacyjna przejdzie tędy koło południa) i wały są bardzo namięknięte, pojawiają się przesiąki – człowiek na razie wciąż wygrywa z żywiołem. W Parchatce pracują nieprzerwanie strażacy z różnych części Polski, straż graniczna, spodziewane są oddziały wojska.

 

Czy grobla ochroni Parchatkę od powodzi? Miejmy nadzieję, że utrzyma się, chociaż prognozy przewidują, że wody ma być o 50 cm więcej niż podczas pierwszej fali, w maju.

 

Wały mogą nie wytrzymać: 7 czerwca godz. 18.00

 

W Parchatce woda na obecną chwilę jest już wyższa, jak była – mówi Piotr Guz – strażak OSP Bochotnica i radny z tej miejscowości. – Mogę to ocenić po wałach zarówno w Parchatce, jak i w Bochotnicy, a także po cofce na rzece Bystrej w Bochotnicy. Jeżeli ta fala będzie, jak się przewiduje, o 30 – 40 cm wyższa, to według mnie wał w Parchatce będzie bardzo mocno zagrożony.

W Bochotnicy likwidowane są na bieżąco lokalne podtopienia – ponieważ woda coraz mocniej cofa się w głąb miejscowości. Dodatkowym problemem w miejscach, gdzie woda stała dłuższy czas, jest osuwanie się drzew na budynki.

 

Sytuacja w Parchatce jest coraz trudniejsza. 7 czerwca godz. 21.30

 

Cały czas wojsko, straż i mieszkańcy pracują przy umacnianiu wałów. Jest coraz więcej niebezpiecznych gejzerów, chociaż są na bieżąco są likwidowane. Woda wciąż się podnosi – do korony wału pozostało jeszcze około pół metra.


Woda w Parchatce sięga już korony wału. 7 czerwca godz. 23.30

Dzięki podwyższeniu z worków jest jeszcze w zapasie około 30 – 40 cm. Czy to wystarczy? Prognozy mówią, że woda będzie się utrzymywać na wysokim poziomie dość długo, co nie wróży dobrze dla Parchatki – wał jest przecież dość słaby.

- Liczymy na to, że wał wytrzyma – mówi Krzysztof Morawski zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Puławach. – Wg naszych obliczeń wynika, że fala kulminacyjna dotrze do Parchatki około pierwszej w nocy. Ta noc będzie napięta, nie mówię, że kluczowa, bo już od wczoraj przygotowujemy się na taki stan wody. Zwiększony stan osobowy – to jest jedno zabezpieczenie. Prawie setka strażaków i żołnierzy będzie czuwać na wale. To już nie będzie tylko monitorowanie, to będą również prace związane z zabezpieczaniem wału. Czeka nas bardzo trudna praca – bo noc to przecież gorsza widoczność. Ale wał będzie oświetlony – zostaną tu rozstawione najaśnice zasilane z agregatu prądotwórczego, co daje nam niezależność od sieci energetycznej. Dwa agregaty ustawiono na nowym stabilnym wale, by nie osłabiać wału w jego słabej części poprzez drgania pracującej maszyny.

Najbliższa noc więc będzie dość niespokojna i jutrzejszy dzień też – kończy wypowiedź starszy kapitan Morawski.

 

 

Noc była ciężka, ale spokojna - wały wytrzymały 8 czerwca, godz. 8.40

 

Przez całą noc wały w Parchatce były monitorowane i na szczęście udało się je utrzymać. Pracowało tam około 100 strażaków, którzy uzupełniali przesiąki, teraz ich zadania przejmie wojsko i straż graniczna. Na razie woda jest niższa niż wczoraj, stan Wisły obniżył się  o jakieś 10 cm. Jednak cały czas trzeba być bardzo czujnym, bo ta doba będzie dla Parchatki decydująca. (Ines)

 

 

Znów przybywa wody, 8 czerwca godz. 10.30

 

- Nie ma tutaj jakiś takich strasznych przesięków, które by wskazywały na to, że jest wypłukiwany wał - mówi Krzysztof Morawski, który jest na miejscu, w Parchatce. - Jednak ta woda, która tak gwałtownie opadła z rana, po przerwaniu wału janowieckiego, teraz powraca do takiego stanu, który był.

 

Co więc przyniesie nam ten dzień i kolejne godziny...? Spodziewać można się już chyba wszystkiego. Oby jednak sprawdziły się te jak najbardziej optymistyczne scenariusze. (Ines)

 

W Parchatce na szczęście spokój, 8 czerwca godz. 14.00

 

W Parchatce praca wre. Obecnie pracują tam różnego rodzaju służby, razem jest tam ok. 200 osób. Poziom Wisły utrzymuje się cały czas na takim samym poziomie.

 

- W nocy, po przerwaniu wału w Janowcu poziom Wisły spadł - mówi Grzegorz Dunia, burmistrz Kazimierza Dolnego. - Jednak później znów trochę się podniósł. Po pewnym czasiewoda się wyrównała, a teraz tkwi w miejscu.

 

Można więc powiedzieć, że Wisła jest teraz ustabilizowana, miejmy więc nadzieję, że niedługo zacznie opadać. Takie są też prognozy.

 

- Według obecnych prognoz Wisła powinna opadać - mówi Grzegorz Dunia. -  W górze Wisły woda już powoli opada, więc może u nas też niebawem zacznie. (Ines)

 

 

Pieniądze dla powodzian, 8 czerwca godz. 14.25

 

Firma BRE Leasing z Warszawy przeznaczyła 50 tys. zł na pomoc rzeczową dla powodzian z gminy Kazimierz Dolny i Wilków. Jest to darowizna.

 

- Jutro, podczas posiedzenia Rady Miasta pieniądze te zostaną wprowadzone do budżetu - mówi Grzegorz Dunia. -  Potem będziemy się zastanawiać, jak je najlepiej wykorzystać i podzielić.

 

Jak tłumaczy Grzegorz Dunia za wcześnie na to, by określić komu te pieniądze są potrzebne najbardziej. Na to trzeba będzie poczekać. Być może wytypowani zostaną najbardziej potrzebujący, konkretne osoby, a może te pieniądze przeznaczone zostaną na zakup narzędzi czy też materiałów. Do tej sprawy na pewno powrócimy. Teraz najważniejsze jest to, że takie pieniadze są, bona pewno będzie komu pomóc. (Ines)

 

Jest nadzieja, że wał wytrzyma, aż woda opadnie. 8 czerwca godz. 23.00

 

Sytuacja w Parchatce jest stabilna. Cały czas jednak w gotowości pozostaje tu około setki ludzi – strażaków, funkcjonariuszy straży granicznej i wojska, którzy podobnie jak w nocy ubiegłej i teraz monitorować będą wał i na bieżąco likwidować ewentualne przesiąki. Wał, chociaż z zewnątrz wydaje się suchy, jednak wewnątrz jest bardzo namięknięty, jego plastyczność w niektórych miejscach jest wyraźnie odczuwalna, co może być groźne, szczególnie gdy długo utrzymywać się będzie wysoki stan wody.

Poprzedniej nocy – po przerwaniu wału w Janowcu, poziom wody w Parchatce obniżył się o około pół metra, ale zaraz zaczął się wyrównywać, by osiągnąć stan o 20 cm niższy od tego, który Wisła osiągnęła na tym odcinku w momencie przejścia fali kulminacyjnej. Teraz, chociaż bardzo powoli – ok. pół centymetra – centymetr na godzinę – woda opada. Cały czas jednak istnieje obawa, że wał może nie wytrzymać, bo wciąż utrzymuje się wysoki poziom wody na Wiśle.

- Sytuacja jest cały czas bardzo poważna, zagrożenie jest duże, chociaż w ciągu dzisiejszego dnia nie pojawiały się nowe oznaki osłabienia tego wału – mówi Grzegorz Dunia burmistrz Kazimierza wizytujący pracę służb przeciwpowodziowych w Parchatce. – Nie wiadomo jednak, co się dzieje w strukturze wału. Mamy jednak nadzieję, że wał wytrzyma, aż ta woda opadnie…(AS)

 

 

Noc minęła spokojnie, woda powoli opada. 9 czerwca, godz. 9.50

 

Pracowicie, ale i spokojnie minęła noc w Parchatce. Mimo tego, że zagrożenie nadal istnieje, woda powoli opada, a dzięki temu nadzieja na to, że wał uda sie utrzymać jest coraz większa. I oby tak dalej. (Ines)


Minister Klich w Parchatce. 9 czerwca godz. 15.00

 

Prace służb mundurowych wizytował na wałach w Parchatce minister obrony Bogdan Klich, który gratulował wytrwałości i determinacji pracującym tu ludziom. Podkreślał, że Parchatka to drugi w Polsce odcinek wału o tak słabej kondycji, który udało się obronić zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej fali powodziowej na Wiśle.

Podczas rozmowy z burmistrzem w kazimierskim magistracie omawiano kwestie ewentualnej pomocy wojska w odkażaniu terenów dotkniętych powodzią, a także pomocy w akcji zwalczania komarów, które mogą stać się tu prawdziwą plagą, gdy woda opadnie. (AS)

 

 

Woda opada. 10 czerwca godz. 12.30

 

Woda w Wiśle powoli opada. Przed południem wodomierz w Grodarzu wskazywał 680 cm. Jednak w Parchatce prace wciąż trwają. Na miejscu są strażacy, wojsko i straż graniczna, bo wały trzeba non stop monitorować. Jednak nie da się ukryć, że jest coraz lepiej. (Ines)

 

 

Data publikacji:

Autor:

Komentarze