Lektura na weekend: Dusza bez powrósła

Udostępnij ten artykuł

Co ma piernik do wiatraka? Co ma dusza do powrósła? O tym traktuje kolejny rozdział książki Ewy Pisuli - Dąbrowskiej "Dwa brzegi ponad tęczą".

„Bycie kuszonym jest znakiem,
że dusza podoba się Panu Bogu”.
Ojciec Pio

Kiedyś Anna Maria Jopek, udzielając wywiadu, powiedziała, a było to zaraz po nagraniu pięknej płyty z Patem Methenym, że poszłaby za nim na koniec świata, gdyby nie dzieci i mąż.

Może każdy ma taką osobę lub porywającą pasję, za którą poszedłby w świat, jak Cyganka, nie oglądając się za siebie. Poszedłby w jednej kiecce, w jednej chwili, boso, bez planu i zabezpieczeń na przyszłość.

Rozumiem, że rodzina jest kotwicą. Jej potrzeby, a właściwie nasze przekonanie, że jesteśmy w niej niezbędni, trzyma nas mocno jak łańcuch. Ta siła łańcucha pochodzi ze stopu wieloskładnikowego, z gatunku miłość, przyzwoitość, przywiązanie, moralność, monogamiczna kultura. I nie ma co się zastanawiać nad tymi komponentami i dociekać, z czego ten stop i w jakich proporcjach jest złożony, skoro tworzy imperatyw trwania. Szczególne powrósło.

Czy to powrósło wiąże duszę? Czy da się ją uwiązać? A sumienie? Co z nim?

Wiadomo, że dusza włóczy się poza ciałem. W snach i na jawie lata po bytach i niebytach, wcieleniach. Wie o tym nawet konik polny — kto skacze, gdzie chce, ten jest wolny.

Przywykła więc do wolności, bez zaproszenia, umizgów i zapowiedzi, chodzi sobie dusza, gdzie chce, jak kotka, swoimi drogami.

Czasami i w fotelu przysiądzie. Do jakiegoś wyobrażenia się przytuli. Przeniesie się za swoją tęsknotą na koniec świata...

Jest wolna i żeby być wolna, nie musi udawać wariata.

 

 

Ewa Pisula - Dąbrowska
"Dwa brzegi ponad tęczą"
rozdział "Dusza bez powrósła"

Data publikacji:

Autor:

Komentarze