Kazimierz w plenerze

Udostępnij ten artykuł

Kazimierz powraca do korzeni. Jako kolonia artystyczna chce, by malarze znów byli widoczni na kazimierskich uliczkach. Pierwsze efekty malowania w plenerze zobaczymy na wystawie już w najbliższą sobotę w galerii Kolor.

Kazimierz Dolny to miasto malarzy. To kolonia artystyczna. Galerie obrazów są tu niemal na każdym kroku, nie tylko w pomieszczeniach, ale także pod przysłowiową chmurką. Stały się nieodłącznym elementem Rynku, jeszcze jedną ozdobą Przybyłowskich Kamienic. Jednak malarze malujący na Rynku czy poza nim to dziś rzadkość.

- W czasach fotografii cyfrowej większość obrazów powstaje na podstawie zdjęć. Nie uważam, że to źle, ostatecznie liczy się efekt końcowy. Natomiast obraz malowany w plenerze jest czymś więcej niż nawet najdoskonalsze dzieło z ciepłej pracowni. Na jego powstanie ma wpływ ciągle zmieniające się światło, temperatura, wiatr, wszystkie elementy, które pojawią się w trakcie malowania – mówi malarz Roman Gruszecki. – Obrazy takie niepozbawione są błędów i niedociągnięć, a może raczej przypadku, niespodzianek wielości smaków. Przestają być tylko dziełem malarza, stają się zapisem danej chwili, czasu, miejsca, zdolności autora, a także jego aktualnego stanu i kondycji.

W Kazimierzu pojawiła się jednak grupa artystów, którzy pragną to zmienić i powrócić do tradycji malowania w plenerze.

- Rozpoczęliśmy akcję malowania w kazimierskim plenerze w najpiękniejszej porze roku, jesieni. Zmagamy się z pogodą, łapaniem światła, zmieniającymi się kolorami po to, by pokazać, że jeszcze są malarze, którzy cenią kontakt z naturą – największym nauczycielem – mówi Gruszecki, jeden z inicjatorów akcji malowania w plenerze w Kazimierzu i okolicach.

Symbolicznym rozpoczęciem akcji powracania do korzeni będzie wystawa „Kazimierz w plenerze” prezentująca obrazy kazimierskich artystów powstałe w właśnie w plenerze. W galerii Kolor na ul. Senatorskiej 1/3 w najbliższą sobotę 24 października o godzinie 15.00 zobaczymy obrazy Leszka Furtasa, Krzysztofa Michalskiego, Jacka Kośmińskiego, Jacka Kwiatkowskiego i Romana Gruszeckiego.

Data publikacji:

Autor:

Komentarze