Czy burczy ci czasem w głowie?

Udostępnij ten artykuł

Kiedy idę, zwykle bardziej patrzę pod nogi, niż rozglądam się dookoła. Ludzie myślą: smutna? Nieobecna? Izoluje się? Nie widzę tych ludzi, choć to właśnie od nich można oczekiwać wszystkiego najlepszego w sytuacji przygnębienia codziennością, do której myśli ciążą nawet wtedy, kiedy przemierza się kazimierskie bruki szybkim krokiem. Ale dziś udało mi się znaleźć powód do uśmiechu właśnie pod nogami. Gdzie? Na Krakowskiej.

- Czy burczy ci czasem w głowie? Loesje – przeczytałam na jednej z płytek chodnikowych przy Krakowskiej. Co za pytanie! Burczeć to mi może raczej w brzuchu. No właśnie… Kiedy ostatnio w brzuchu mi burczało? I czy w ogóle kiedykolwiek?

Loesje – inicjatywa, która narodziła się w Holandii w 1983 roku – ma – jak czytamy na stronie Loesje Polska – pobudzać odbiorców do refleksji, a także kreatywnego i twórczego myślenia oraz uświadomić możliwość wpływania na najbliższe otoczenie.

- Loesje wierzy w siłę ludzi, własną inicjatywę, kreatywność, niezależność, wolność, akceptację i pokój – czytamy dalej.

Wierzy w siłę ludzi i akceptację… Tym bardziej nie dziwi napis na kolejnej płycie chodnika, którą nadeptałam podczas spaceru po Krakowskiej.

- Świat jest piękniejszy z Tobą.

Naprawdę? Hmm…

Dalej były napis skłaniający do refleksji nad tym, co jest ważniejsze: przeszłość czy przyszłość. Trudne pytanie, zwłaszcza gdy ma się za sobą udział w uroczystości poświęconej pamięci kazimierskich peowiaków. Trudne i łatwe. Bo przecież nie byłoby przyszłości, gdyby nie przeszłość. Ale warto pamiętać za Asnykiem, że „trzeba z żywymi naprzód iść”, bo przeszłość nie może być wartością samą w sobie. Jest właśnie drogą ku przyszłości…

- Bądź tym, co piszczy w trawie – to kolejne kazimierskie Loesje.
Nie jest zatem najważniejsze, żeby trzymać rękę na pulsie i wiedzieć o wszystkim? Tylko co?

Idea Loesje narodziła się z inicjatywy grupy przyjaciół w mieście Arnhem w Holandii. Miała służyć wolności wypowiedzi. Nazwa krótkich przesłań, które widać czasem na chodnikach, murach czy plakatach w przestrzeni miejskiej, to tak naprawdę imię dziewczynki. Fikcyjna postać, która dziś jednoczy pod swoimi skrzydłami wielu twórców – bo napisy mają zawsze rodowód grupowy i przez to anonimowy - narodziła się dokładnie 24 listopada 1983 roku. Po polsku Loesje, bliskie w brzmieniu ze słowem poezje – bo taką też formę napisy te przyjmują – wymawia się jako "Luszje".

Obecnie Loesje istnieją w 27 krajach. Najbardziej aktywne grupy znajdują się w Holandii, Niemczech, Belgii, Francji, Austrii, Litwie, Palestynie, Szkocji, Bośni i Polsce, gdzie najprężniejsza jest grupa warszawska. To stamtąd pochodzą kazimierskie loesje?

Data publikacji:

Autor:

Komentarze