Hierarcha jednak odmówił. W swojej odpowiedzi wyjaśnił, że nie może podjąć się tego zadania ze względu na zły stan zdrowia, a także stanowisko Stolicy Apostolskiej, dotyczące konfliktu w Kazimierzu. Przypomnijmy, że siostry, które zamknęły się przed ponad dwoma laty w domu formacyjnym w Kazimierzu, decyzją Watykanu, zostały usunięte ze zgromadzenia za nieposłuszeństwo. Abp Wielgus zaznaczył też, że mógłby pozytywnie zareagować na prośbę śledczych jedynie na wyraźne polecenie Stolicy Apostolskiej.
O tym, że byłe siostry liczyły na pomoc abp seniora w rozwiązaniu konfliktu, informowaliśmy przed miesiącem. Niektóre pamiętają go ze studiów w KUL. Rodzic jednej z byłych betanek zapowiadał, że będzie próbował skontaktować się z hierarchą. Jednak, jak wczoraj powiedział nam ks. Ryszard Jurak, proboszcz lubelskiej parafii św. Rodziny, gdzie arcybiskup mieszka, żaden z rodziców w tej sprawie się do niego nie zgłosił.
Do prokuratury dotarła już opinia biegłego psychiatry, który na podstawie akt sprawy (są w nich m.in. protokoły przesłuchań zakonnic, które opuściły Kazimierz czy rodziców) miał określić, czy istnieje zagrożenie, że byłe betanki mogą targnąć się na własne życie. Biegły nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie jedynie na podstawie materiałów postępowania. Uznał, że przewlekła sytuacja konfliktowa może powodować u mieszkanek domu w Kazimierzu napięcie, niepokój, drażliwość czy reakcje emocjonalne. W opinii znalazło się też sformułowanie, że celem byłej przełożonej generalnej sióstr betanek Jadwigi Ligockiej jest stworzenie nowej gałęzi zgromadzenia.
Prokuratorzy powołali też biegłego religioznawcę - to jeden z profesorów KUL. Ma wyjaśnić m.in., czy w historii Kościoła katolickiego zdarzały się wspólnoty, które dla osiągnięcia deklarowanych celów dopuszczały możliwość samobójstwa, czy poglądy głoszone przez byłą przełożoną generalną odbiegają od doktryny Kościoła katolickiego. Biegły ma też pomóc w interpretacji niektórych treści z listów byłych sióstr, przekazanych prokuraturze przez rodziców. Opinia będzie gotowa w połowie sierpnia.
Tymczasem byłe betanki nie odebrały wezwań na przesłuchania. Co w tej sytuacji zrobi prokuratura? - Nie ulega wątpliwości, że nie możemy zrezygnować z przesłuchań - mówi prok. Woźniak. - Polecimy policji, by podjęła próbę doręczenia wezwań.
Gazeta w Lublinie