Kazimierz zaprasza jerzyki do miasta

Udostępnij ten artykuł

Kazimierz będzie walczył z komarami i meszkami w sposob naturalny. Zaprasza do miasteczka jerzyki. Szacuje się, że jeden ptak w ciągu doby może zjeść nawet do 20 tys. komarów i meszek.

Sąsiedztwo Wisły i wielu wąwozów jest dla Kazimierza zbawieniem i jednocześnie… utrapieniem. Dlaczego utrapieniem? Tak mogą pytać tylko ci, którzy nie byli tu ciepłym, wilgotnym latem. Meszki i komary nierzadko mocno dają się we znaki i mieszkańcom, i turystom. Miasto zmuszone jest podejmować akcje odkomarzania na wielu hektarach terenów nadwiślańskich i zadrzewionych, które są popularnymi miejscami spacerowymi. Nie jest to jednak obojętne dla środowiska. Alternatywą może być zaproszenie do Kazimierza… jerzyków, co praktykuje wiele miast w Polsce, tworząc tym ptakom miejsca do gniazdowania w przeznaczonych dla nich budkach.
- Chcemy i my zaprosić jerzyki do Kazimierza – mówią inicjatorzy akcji radna Ewa Wolna i Roman Wolny, pszczelarz – żeby była alternatywa dla ciężkiej chemii trującej nie tylko latające owady, w tym pożyteczne, ale wpływającej też źle na ludzi. W takim miejscu jak rynek, gdzie komary są uciążliwe, chociaż się tam nie wylęgają, dobrą alternatywą są ptaki. Mamy już jaskółki, teraz chcemy zaprosić jerzyki, które spożywają jeszcze więcej komarów niż jaskółki.
Pierwsze budki dla jerzyków już zostały zakupione. Ufundowali je właściciele lokali działających w rynku: kawiarni U Radka”, „Podcienia”, „Cafe Kamienica” i sklepu „Koncept Kazimierski”. Po świętach – jerzyki przylatują późno, dopiero w maju – zostaną zawieszone na tyłach rynkowych kamienic. 
- Nie może to być od strony południowej, gdzie budki będą wystawione na bezpośrednią operację słońca, bo budka się wtedy nagrzewa, co stanowi zagrożenie dla jaj i piskląt. Musi być to na tyle wysoko, by ptaki miały miejsce do startu i lądowania, ponieważ wlatują do budki swobodnym lotem. A gdy wylatują, najpierw opadają kilka metrów, by dopiero potem wzbić się w powietrze. Dlatego też budki powinny być umieszczane co najmniej na wysokości drugiego piętra – mówi Joanna Szkuat z Oddziału Przyrodniczego Muzeum Nadwiślańskiego. – Kluczem do sukcesu jest to, że wiemy, że jerzyki w Kazimierzu były. Gniazdowały w spichlerzu na ul. Puławskiej i chcemy, bo po remoncie tam też wróciły. Jest więc szansa, że jeżeli będą miały stworzone miejsca lęgowe, to się znowu w Kazimierzu pojawią. 
W ramach akcji zapraszania jerzyków do Kazimierza zakupiono 12 budek. Dodatkowo dwie budki wykonane własnoręcznie ofiarowała osoba, sprzedająca w Kazimierzu wyroby z wikliny. Wszystkie zostaną powieszone na budynkach należących do gminy. Będą wieszane pod po kilka razem, bo jerzyki to ptaki, które żyją w koloniach. Naturalnie gniazdują w szczelinach skalnych, ale zaadaptowały się też do warunków miejskich, gdzie przygotowują sobie gniazda w szczelinach pod dachami.
- Jerzyki są ptakami, które żyją w koloniach i lubią swoje towarzystwo. Dla jerzyków praktykuje się wieszanie nawet kilkunastu budek w jednym miejscu. Inaczej niż dla sikorek czy szpaków, która muszą mieć zachowany swój rewir, żeby się wyżywić – mówi Joanna Szkuat.
Jeżeli ktoś chciałby powiesić taką budkę na swoim domu w ramach tej akcji, prośba o kontakt z radną Wolną.
- W przeciwieństwie do jaskółek jerzyki to ptaki czyste, nie brudzą swoimi odchodami miejsca wokół gniazda. Ewentualnie może nam przeszkadzać… ich śpiew, bo to ptaki śpiewające – mówi Ewa Wolna. 

Data publikacji:

Autor:

Komentarze