Jak trzeba, to trza!

Udostępnij ten artykuł

Maseczki to teraz artykuł pierwszej potrzeby. Podobnie jak jednorazowe rękawiczki. Oba towary obecnie raczej trudno dostępne i nietanie. O ile te drugie trudno wykonać własnym sumptem, to te pierwsze można z powodzeniem uszyć w domu.

- Nie jest trudno uszyć samodzielnie maseczkę w domu – przekonuje Maria Osiak z Parchatki, która mimo, że nie jest zawodową krawcową, włączyła się w akcję szycia maseczek dla mieszkańców swojej miejscowości. – Wystarczy kawałek materiału o wymiarach 20 x 40 cm złożony na pół. Do tego 3 zakładeczki, troczki i gotowe! Gdyby była gumka, szyłoby się jeszcze łatwiej.
W sumie 4 mieszkanki Parchatki uszyły dla swoich bliższych i dalszych sąsiadów w ciągu dwu dni 180 maseczek.
- Z akcją szycia nie było żadnego problemu – mówi inicjator akcji  Ryszard Rybczyński, sołtys Parchatki i radny Rady Miejskiej w Kazimierzu. –  Wystarczyło wykonać kilka telefonów i wciągu około 30 minut mieliśmy deklarację kilku pań. W imieniu Rady Sołeckiej dziękuję członkiniom Koła Gospodyń Wiejskich: Annie Rybczyńskiej, Marii Osiak, Marii Cyman oraz Hannie Przygockiej. Szczycę się tym, że mieszkam wśród takich sąsiadów, gdzie zawsze jest odzew i działanie dla dobra naszej wspólnoty.
Pomysł akcji zrodził się z potrzeby zabezpieczenia mieszkańców przed epidemią. Maseczka może nie stanowi stuprocentowej ochrony, ale w pewnym stopniu niweluje ryzyko zarażenia.
- W dzisiejszej dobie życie i zdrowie ludzkie jest najważniejsze – mówi Ryszard Rybczyński.
Maseczki uszyte zostały z materiałów własnych i 10 m materiału specjalnie zakupionego na ten cel. Roznieśli je do skrzynek pocztowych członkowie rady sołeckiej Parchatki.
- Maseczki są potrzebne, a nie ma gdzie kupić, to się zmobilizowałyśmy i uszyłyśmy same – mówi Maria Osiak. – Nie pierwszy raz zresztą. Jak była powódź, to dla żołnierzy pracujących przy wale gotowaliśmy obiady, kawę, herbatę. Gościliśmy ich domach. Jak trzeba, to trza!
Maseczki dla swoich podopiecznych poszyły też animatorki kultury z Kazimierskiego Ośrodka Kultury Promocji i Turystyki. Kolorowe osłony na twarz trafiły do dzieci uczęszczających zwykle na zajęcia do KOKPiTu.
- Teraz wszyscy szyją maseczki. Miałyśmy ścinki materiałów niewykorzystanych podczas zajęć z dziećmi i z nich przygotowałyśmy maseczki – mówi Justyna Prajsnar z Kazimierskiego Ośrodka Kultury. – Na fali tęsknoty za zajęciami z szycia i wpisując się w zapotrzebowanie- dla "naszych" kokpitowych dzieci poszyłyśmy bawełniane maseczki wielokrotnego użytku. Można prać, prasować, wkładać w środek filtry.
Jak trzeba, to trza…

Data publikacji:

Autor:

Komentarze