Ze zmiennym szczęściem...

Udostępnij ten artykuł

W środę po dość bezbarwnym meczu przegraliśmy z Cisami Nałęczów 0-1. W sobotę każdy „wziąłby w ciemno” remis w wyjazdowym meczu z Sygnałem Lublin, a tymczasem... wygraliśmy!


Znowu nic...
Po ostatnim przegranym (lecz zaciętym) spotkaniu z liderem Stalą Poniatowa, z dużymi nadziejami na pierwsze w tej rundzie punkty, przystępowaliśmy do konfrontacji z Cisami. Niestety już na początku spotkania zostaliśmy skarceni przez gości. W 5 minucie potężnym uderzeniem na bramkę Orłów popisał się doświadczony Jarosław Caboń, lecz piłkę na poprzeczkę sparował Michał Wilkołek. Ta wyszła na korner. Z rogu dośrodkowywał Michał Stępniak i Jarosław Cegielski sprytnym plasowanym strzałem głową zdobył zwycięską – jak się okazało – bramkę dla Cisów Nałęczów. Nałęczowianie mieli tak naprawdę jeszcze tylko jedną sytuację bramkową pod koniec spotkania, kiedy to jeden z napastników trafił w słupek. Orły miały ich o wiele więcej, a najlepszą zmarnował Arek Tomaszewski. Za faul na Piotrze Grudniu sędzia Włodzimierz Biaduń w 26 minucie podyktował rzut karny. Arek uderzył mocno i zdecydowanie, lecz niestety trafił w poprzeczkę. Mimo wielu prób ze strony Orłów – wynik nie uległ zmianie. Znowu przegrana – szkoda....

Orły Kazimierz – Cisy Nałęczów 0-1 (0-1)
Bramka: Cisy Nałęczów - Ceglarski 5.



Nareszcie !!!
Fatalny koniec jesieni, fatalny początek wiosny – tak najkrócej moglibyśmy ocenić ostatnie występy Orłów. Pechowa przegrana ze Stalą, niemoc w meczu z Cisami – nie było z czego się cieszyć po dwóch kolejkach rundy wiosennej. Dlatego z duszą na ramieniu jechaliśmy do Lublina na spotkanie z Sygnałem. Lublinianie zanotowali na wiosnę jeden remis i jedną wygraną (w poprzedniej kolejce 3-0 z Piaskovią na wyjeździe).

Wszystkich zawodników zaskoczyła przedziwna nawierzchnia boiska. Trawa występowała w śladowych ilościach, a grząskość płyty ( z pozoru równej) znacznie utrudniała grę. No, ale warunki były oczywiście identyczne dla obydwu drużyn. Pierwsze minuty to walka, walka i jeszcze raz walka. Orły jednak sprawiały lepsze wrażenie, nasi zawodnicy grali uważnie w obronie, groźnie kontrując. W 16 minucie Arkadiusz Tomaszewski przedarł się prawym skrzydłem i strzałem w długi róg uzyskał prowadzenie! Na szczęście nasz zespół dalej prowadził otwartą grę i nie cofnął się do obrony – wszak do końca meczu zostały aż 74 minuty. Taka taktyka przyniosła efekt szybciej, niż można było się spodziewać. W 26 minucie prawie kopia akcji sprzed 10 minut z dokładnie takim samym zakończeniem! Tym razem w roli głównej Łukasz Moniuszko!

Po przerwie widzieliśmy dużo bezproduktywnych zagrań z obydwu stron - mecz zdecydowanie stracił na widowiskowości. Jednak pod koniec spotkania Sygnał mocniej zaatakował, co przyniosło mu bramkę kontaktową. Po faulu Adama Rosołowskiego, 25 metrów od bramki - rzut wolny, mocne uderzenie tuż przy słupku i 1-2. Zrobiło się nerwowo... Odnoszę wrażenie, iż strata tej bramki w dużej mierze była spowodowana złym ustawieniem muru... Do końca meczu pozostawało 5 minut, plus 3, które doliczył sędzia. Lublinianie bardzo chcieli wyrównać, ale bliżej szczęścia były Orły. Po indywidualnej akcji Tomaszewskiego, od utraty trzeciego gola ratuje gospodarzy słupek... I wreszcie koniec, i wreszcie wygrana!!! Miejmy nadzieję, że to zwycięstwo jest zwiastunem lepszych wyników Orłów!!!

Sygnał Lublin – Orły Kazimierz 1-2 (0-2)
Bramki: Sygnał - 85; Orły - Tomaszewski 16, Moniuszko 26.

Data publikacji:

Komentarze