Zagadki. Tajemnice. Niewiadome. Kazimierz Doroty Gąsiorowskiej

Udostępnij ten artykuł

„Melodia zapomnianych miłości” – to kolejna książka, której akcja toczy się w Kazimierzu.

Tytuł wprowadza motyw muzyczny – i ten właściwie pojawia się już na początku powieści, sugerując jednocześnie, że książka Doroty Gąsiorowskiej – podobnie jak kazimierska powieść Moniki Oleksy „Spacer nad rzeką” – dotyczyć będzie osoby, której już nie ma. Tutaj pozostały po niej tylko skrzypce, pożółkłe fotografie i historia, która odsłania się stopniowo, do ostatniej karty powieści. Jaka naprawdę była babka Bianki – głównej bohaterki książki – Walentyna?

Kazimierz okazuje się dla kobiety miejscem, w którym rozwikła ona w końcu losy swojej babki i zawiąże swoje, w wieku trzydziestu kilku lat odnajdując tu właśnie miłość swego życia.

Wyprawa Bianki do Kazimierza nie wynika z jej poszukiwań genealogicznych, tylko związana jest z korzystną ofertą zarobkową. Kobieta jest nauczycielką gry na skrzypcach, ale w powieści trudno szukać opisu dawanych przez nią lekcji. Na czym więc polega jej zajęcie? To kolejna niewiadoma, którą musi odkryć także sama bohaterka.

Kazimierz to także miejsce, gdzie nawiąże ona nowe znajomości, które w ciągu dwu miesięcy spędzonych tu wakacji – przerodzą się w przyjaźnie. A staje się to – jak wiele rzeczy w życiu – przypadkiem.

Nic więc dziwnego, że Kazimierz w powieści Gąsiorowskiej okazuje się miejscem prawdziwej wakacyjnej przygody, z serii tych, które pamięta się do końca życia. Tworzą ją ludzie, których Bianka spotyka na swojej drodze, historie, które poznaje, i miejsca, które odwiedza. Jakie?

Najłatwiej zlokalizować można te typowe – Rynek, Zamek i Basztę. Dom Klary, która zatrudnia u siebie Biankę, jest niby blisko centrum, ale też i blisko Mięćmierza, a to w warunkach kazimierskich blisko już nie jest… Tyle że Bianka pochodzi z Poznania, a w dużym mieście odległości mierzy się inaczej…Trudno go jednak zlokalizować, podobnie jak Fiołkowe Wzgórze z winnicą, chociaż autorka pisze, że leży na trasie Kazimierz – Nałęczów. Czy to winnica Rzeczyca, czy może kolejne miejsce, które leży w kazimierskiej rzeczywistości wyobrażonej, podobnie jak i dom babki Serafiny w Mięćmierzu czy miejsce w pobliskim lesie pomiędzy trzema wiekowymi grabami, które wyznaczają wejście do legendarnych kazimierskich tuneli?

Legenda o lochach łączących Zamek w Kazimierzu z podobnymi budowlami w Janowcu i Bochotnicy nie jest jedyną legendą kazimierską, którą przytacza w swojej książce Dorota Gąsiorowska. Pisarka wspomina także historię o miłości króla Kazimierza i Esterki, o rodowodzie maślanych kogutów, o magicznej mocy Studni w Rynku, która na powrót sprowadza do Kazimierza. Przytacza także legendy stosunkowo nowe – o Szekspirze, który w Kazimierzu napisał swojego Hamleta. Tworzy też chyba własne legendy kazimierskie – na przykład o kochankach na kamiennym moście. Legendy te tworzą klimat powieściowego Kazimierza, zmuszając bohaterów do ciągłych tu powrotów.

- To miejsce przyciągało […] czymś, co unosiło się w powietrzu i sprawiało, że nie miała ochoty stąd wyjeżdżać. – pisze Dorota Gąsiorowska w „Melodii zapomnianych miłości”.

Klimat ten tworzą także postacie – ciepła i życzliwa Marta, oschła i wyniosła Klara, sympatyczny, ale i niestroniący od alkoholu Rysio, wierząca w moc licha babka zielarka Serafina i inni.

Serafina - babka – zielarka z Miećmierza jest jednąz ciekawszych postaci książki Gąsiorowskiej. Wprowadza Biankę w świat legend, świat słowiańskich wierzeń, świat historii, wśród których dziewczyna odnajduje i własne wątki rodzinne. Autorka, by uwiarygodnić osadzenie bohaterki w wiejskim środowisku Mięćmierza, stylizuje jej język na miejscową gwarę, w której więcej jest jednak archaizmów niż miejscowych regionalizmów, co podkreśla słuszny wiek bohaterki i uwiarygodnia fakt, że mogła być w czasie drugiej wojny przyjaciółką Wandy, której zdjęcie wypadło Biance ze skrzypiec babki Walentyny. Kim jest Wanda? Kolejna zagadka…

Zagadki. Tajemnice. Niewiadome. Ich rozwiązywanie, odkrywanie, poznawanie to główny motyw powieści Gąsiorowskiej, który sprawia, że „Melodię zapomnianych miłości” napisaną lekkim piórem czyta się szybko i z przyjemnością.

A Kazimierz? Gdy wakacje się kończą, rozwiązują się wszystkie wątki, odkrywają wszystkie tajemnice, bohaterowie – niemal wszyscy – rozpierzchają się z Kazimierza we wszystkie strony świata. Tutaj nabrali sił, wyprostowali swoje ścieżki, wypłynęli na jasne wody. Kazimierz zostaje sam, z miejscowymi, ale przybysze z zewnątrz urzeczeni wodą z rynkowej Studni będą tu wracać każdego lata wciąż znowu i znowu. Po to samo.

Data publikacji:

Autor:

Komentarze