Pamięci ofiar Oświęcimia

Udostępnij ten artykuł

W najbliższą niedzielę 14 lutego w Miasteczku obchodzić będziemy Dzień Pamięci Ofiar Auschwitz Birkenau. – Chcemy oddać hołd ofiarom Oświęcimia i innych obozów koncentracyjnych, do których trafili kazimierzacy, chcemy pomodlić się za dusze zmarłych - mówią członkowie Akcji Katolickiej, która te uroczystości organizuje.

Przez niemiecki obóz zagłady w Oświęcimiu przeszło wielu mieszkańców Kazimierza i okolicznych miejscowości, głównie były to ofiary Krwawej Środy – niemieckiej akcji pacyfikacyjnej, która objęła Kazimierz i jego okolice. 68 lat temu 18 listopada stracono na miejscu co najmniej 140 osób, a drugie tyle uwięziono. Przetrzymywani początkowo na Zamku Lubelskim trafili oni w końcu transportem z 4 grudnia 1942 r. do KL Auschwitz Birkenau, gdzie wielu z nich na przełomie stycznia i lutego właśnie zakończyło swoje życie.

- Pomysł narodził się z potrzeby serca – mówią członkowie Akcji Katolickiej przy parafii w Kazimierzu - organizatorzy Dnia Pamięci. – Chcemy oddać hołd ofiarom Oświęcimia i innych obozów koncentracyjnych, do których trafili kazimierzacy, chcemy pomodlić się za dusze zmarłych.

Z tych, którzy przeszli przez Oświęcim i powrócili od domu, żyje już tylko Maksymilian Zdanowski, fotograf. Z przedwojennych zdjęć patrzy przystojny dwudziestojednoletni mężczyzna. Piękne zdjęcia. To praca dyplomowa kolegi. Z Radomia, gdzie uczył się, powrócił do rodzinnego Kazimierza i tu razem z rodziną jakoś wiązał koniec z końcem. Do 1942 r. 18 listopada nad ranem do drzwi jego rodzinnego domu załomotali Niemcy. Nie było nawet czasu, by się spakować. Wychodzić! I wkrótce razem z kolegami z sąsiedztwa czekał na placu na dalszy rozwój wydarzeń. Potem były godziny spędzone w magistrackiej „kozie” w kamienicy Przybyłów. Potem – więzienie na Zamku w Lublinie, skąd bydlęcymi wagonami przewieziono go wraz z innymi kazimierzakami do Oświęcimia. Tu ich drogi się rozeszły. Nowo przybyłych więźniów z lubelskiego transportu ustawiono według alfabetu i rozesłano do różnych części obozu. Maksymilian Zdanowski pozostał w Auschwitzu. Tu było „lepiej”. W baraku obok mieszkali bracia Watrasowie, z którymi wieczorami po pracy mógł przynajmniej porozmawiać.

W Oświęcimiu trafił do jednego z najcięższych komand – do Bauhofu, zajmującego się rozładunkiem transportów towarowych. Nosił cement, wapno, żwir. Na tych, którzy nie wytrzymywali pracy ponad siły, czekała rolwaga (płaski wóz, którym do obozu przewożono chorych i … zwłoki). I małe krematorium w Birkenau. Duże – dymiły z Brzezinki. I przerażały. Słodkawy zapach czuło się w całej okolicy. Już wiadomo było, że „rozładowują” kolejny transport.

Maksymilian Zdanowski był w Oświęcimiu 6 miesięcy. Pewnego popołudnia wezwano cały blok na apel. Rozbiórka, kąpiel i … nowe pasiaki. I transport. Dokąd? To okazało się dopiero po dwóch dniach podróży. W Oranienburgu nie spotkał już żadnych kazimierzaków. Tutaj dwa lata pracował przy produkcji broni. Czołgi, pociski armatnie wyrabiali więźniowie zwiezieni tu z całej Europy. Dotąd pamięta, jak składa się pocisk artyleryjski.

 

Po wyzwoleniu przyjechał do Kazimierza. Znowu mógł robić zdjęcia. Przestał być numerem. Wrócił do ludzi, którzy zwracali się do niego z szacunkiem: Panie Zdanowski.

- Szczęśliwy jestem, że mogłem wrócić do normalnego życia, do rodzinnego domu, do pracy w swoim zawodzie – mówi Maksymilian Zdanowski. – Założyłem rodzinę, mamy dzieci, wnuki i bardzo się kochamy. Jednak przeżytych lat w obliczu grozy i śmierci nigdy nie zapomnę.

Pytany o wspomnienia z obozu Maksymilian Zdanowski mówi:
- Stamtąd nie ma żadnych dobrych wspomnień.
Po chwili milczenia przypomina sobie takie zdarzenie: Szli piątkami do pracy. Był drugi z brzegu. Nagle młody esesman zerwał więźniowi obo czapkę z głowy, odrzucił daleko za grupę i kazał mu się po nią wrócić. Kiedy tamten pobiegł, Niemiec zdjął z ramienia karabin i… tak po prostu – zastrzelił go. Za "próbę ucieczki".

Strach? Maksymilian Zdanowski nie mówi o emocjach. Minęło już tyle lat. Tylko momentami zaciska nerwowo palce.
- Proszę pani, jak można by było normalnie żyć, cały czas rozpamiętując to wszystko?..

 

Uroczysta msza św. za ofiary Oświęcimia i innych obozów koncentracyjnych zostanie odprawiona 14 lutego w Farze o godzinie 12.00.

 

W przygotowaniach obchodów Dnia Pamięci Ofiar Auschwitz Birkenau udział bierze młodzież z Zespołu Szkół im. Jana Koszczyca Witkiewicza.

 

Organizatorzy z Akcji Katolickiej przy parafii św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja w Kazimierzu Dolnym za naszym pośrednictwem zwracają się z prośbą o zgłaszanie do Kazimierskiego Ośrodka Kultury nazwisk kazimierzaków poległych w Oświęcimiu. Zamiarem członków Akcji jest ustalenie liczby ofiar Krwawej Środy w Kazimierzu Dolnym i okolicy, wśród nich także tych, którzy trafili do Oświęcimia, bo wiedza o tym, mimo, że od tamtych wydarzeń minie w tym roku już 68 lat, jest dotąd niepełna. W tej sprawie członkowie Akcji zwrócili się już o pomoc do Archiwum Państwowego.

- To nasza wspólna przeszłość – mówią członkowie Akcji Katolickiej w Kazimierzu. – Nie wolno nam jej zapomnieć.

Data publikacji:

Autor: