O rewitalizacji i społecznych problemach w Kazimierzu

Udostępnij ten artykuł

O historii miasta, potrzebnych mieszkańców i pomysłach na przyszłość dyskutowano podczas seminarium poświęconemu rewitalizacji nadwiślańskiego Miasteczka. Inicjatorem spotkania „Kazimierz Dolny stolicą polskiego piękna - rewitalizacja” był Samorząd Obywatelski.

Kazimierz Dolny dla wielu ludzi jest miejscem niezwykłym i wyjątkowym. Jednak dla mieszkańców zarówno miasta, jak i całej gminy to miejsce pochodzenia, zamieszkania i pracy. Tu wznoszone są domy, prowadzone są firmy, płacone podatki. Tutaj, jak w każdym innym mieście, jest wiele problemów. Lokalna społeczność od lat widzi wielką potrzebę zmian. Dlatego też powstał Samorząd Mieszkańców, który wspólnie z Urzędem Miasta w Kazimierzu Dolnym zorganizował seminarium pod tytułem „Kazimierz Dolny stolicą polskiego piękna - rewitalizacja”.

- My, mieszkańcy Kazimierza Dolnego, chcemy dla tego miasta jak najlepiej – mówi witając gości Andrzej Pisula, burmistrz Kazimierza Dolnego.  – Chcemy, żeby się rozwijało, żeby było piękne, żeby swoim blaskiem i urodą przyciągało gości, których serdecznie zapraszamy. Ale potrzebna jest w Kazimierzu także piękna infrastruktura, w którą w kolejnych latach będziemy inwestowali. Mamy tu również wiele problemów społecznych do rozwiązania. Myślę, że dzisiejsze spotkanie pozwoli nam spojrzeć na nasze Miasteczko w takim szerszym kontekście i znaleźć rozwiązania, które byłyby rozwiązaniami na miarę XXI wieku.

Rewitalizacja to nowoczesna metoda rozwijania miasta. To proces przemian z aktywnym udziałem społeczności lokalnej. Już na etapie prac nad programem rewitalizacji, ale także później przy realizacji przedsięwzięcia muszą mieć miejsce konsultacje z mieszkańcami, przedsiębiorcami i organizacjami pozarządowymi. Finansowanie programów wspiera Unia Europejska poprzez dotacje z funduszy strukturalnych.

- Wielkoobszarowe zaniedbania w sferze infrastrukturalnej czy kulturowej, problemy mieszkaniowe, ale również społeczne – pojawiające się ubóstwo, bierność zawodowa, niska przedsiębiorczość czy też zaniedbana przestrzeń przyrodnicza – mówi dr Bogumiła Krystek – Kucewicz z Departamentu Polityki Przestrzennej, Wydziału Rozwoju Miast, Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju – te wszystkie elementy nakładają się na siebie w większym bądź też mniejszym zakresie i wymagają skutecznych działań. Te skuteczne działania, tzw. interwencje publiczne, to dzisiaj rewitalizacja. To proces długotrwałych przemian, które muszą nastąpić na bardzo wielkich obszarach i w konkretnym kierunku, by skutecznie poprawić jakość życia.

Przed jakimi wyzwaniami stoją samorządy, aby skutecznie rewitalizować swoje tereny?

- Samorządy przede wszystkim muszą mieć pomysł na to, w jakim kierunku powinny rewitalizować swoje najbardziej zaniedbane obszary – mówi dr Bogumiła Krystek – Kucewicz. – Aby mieć pomysł, w jakim kierunku pisać lub opracować strategię przeznaczone dla obszarów zaniedbanych. Przede wszystkim mówimy o gminnym programie rewitalizacji. Z takich kluczowych elementów, to, co powinien taki program zawierać, to powinno być opracowywane z mieszkańcami.  Drugi element to działania kompleksowe, czyli jeśli mamy obszar zaniedbany, to nie mogą to być tylko prowizoryczne działania. To musi być całe spektrum działań, które muszą się uzupełniać, tworzyć całe kompensum inwestycji na tym obszarze.

Celem rewitalizacji jest przede wszystkim ożywienie gospodarcze i społeczne, głównie poprzez wsparcie różnorodnych projektów. Mogą to być działania techniczne, takie jak remonty, modernizacja infrastruktury czy też renowacja zabudowy. Warto pamiętać jednak o tym, że działania rewitalizacyjne podejmowane są na najbardziej zdegradowanych obszarach miasta i są działaniami kompleksowymi. Innymi słowy, rewitalizacja to operacja na wielu płaszczyznach.

- Ustawa o rewitalizacji mówi o tym, że musi być chęć oddolna, chęć lokalnej społeczności do tego, by dany obszar rewitalizować – mówi dr Bogumiła Krystek – Kucewicz. – Bo nie ma przemian, jeśli nie uczestniczą w nich różnorodne środowiska.

Innym, równie ważnym tematem poruszanym podczas seminarium były społeczne problemy rozwoju Kazimierza Dolnego. Wykład na ten temat wygłosił dr Waldemar Siemiński z Instytutu Gospodarki Przestrzennej i Mieszkalnictwa Politechniki Warszawskiej.

- Kazimierz Dolny jest bardzo dynamiczną gminą i miastem, ale w jednej dziedzinie z całą pewnością pojęcie rewitalizacji i to, co się za nią kryje, jej zastosowanie w przypadku gminy Kazimierz jest potrzebne – mówi dr Waldemar Siemiński. – Jest to sfera społeczna. Potencjał demograficzny gminy Kazimierz kurczy się. Jeśli chodzi o strukturę demograficzną, w podziale na trzy grupy: przedprodukcyjnych, produkcyjnych i poprodukcyjnych, to mamy tu bardzo wyraźny trend w kierunku starzenia się całej ludności, zarówno miasta, jak i gminy. W mieście ten proces następuje jednak szybciej niż na wsi. W niektórych ośrodkach w Polsce te braki młodych ludzi są wypełniane dzięki migracjom. Jednak w Kazimierzu tak nie ma. Liczba wymeldowań jest większa od liczby zameldowań.

Zdaniem dr Waldemara Siemińskiego następną ważną sferą jest sfera pomocy społecznej.

- Ja najbardziej zwróciłbym uwagę na biedne rodziny wielodzietne – mówi dr Waldemar Siemiński. – Te, które mają troje i więcej dzieci w rodzinie. Bo mówimy tu o potrzebie zwiększenia liczebności ludności Kazimierza, o tym, że musi ona wzrosnąć. Gdzie jest ten potencjał? Gdzie są te możliwości wzrostu? Albo poprawić bilans migracji, czyli zwiększyć dopływ młodych ludzi – nie tych bogatych mających pieniądze na budowę domów, które potem stoją puste, ale tych, którzy chcieliby tu osiąść na stałe. Drugi potencjał to są właśnie te rodziny wielodzietne, bo te dzieci powinny zostać w Kazimierzu. I jest to problem nie tylko zapewnienia im dobrej ochrony materialnej, mieszkania, ale także dobrej szkoły. Bo ich trzeba dobrze wychować, żeby potrafili sobie radzić w życiu.

Następnym problemem omawianym przez dr Waldemara Siemińskiego jest sytuacja mieszkaniowa w Kazimierzu. Bowiem chcąc do Kazimierza przyciągnąć i zatrzymać ludzi młodych, musimy zaoferować im jakieś mieszkania.

- W gminie Kazimierz jest 39 mieszkań komunalnych i trzy mieszkania socjalne – mówi dr Waldemar Siemiński. – Każde zwalniane mieszkanie jest natychmiast przechwytywane.  Problem budownictwa komunalnego zaniedbany został w całym kraju, nie tylko w naszej gminie. Jednak wydaje mi się, że powinniśmy do niego powrócić. Tych młodych ludzi chcących mieszkać w Kazimierzu nie trzeba będzie długo szukać. Wielu marzy o tym, by tu mieszkać, ale nie mają na to żadnych szans, bo musieliby kupić tu kawałek ziemi, a to są ogromne koszty.

A na razie innej możliwości nie ma. Więc młodzi ludzie zamiast do Kazimierza przyjeżdżać – stąd wyjeżdżają. W Puławach, Opolu Lubelskim czy Lublinie mieszkań do wynajęcia nie brakuje. A do pracy można dojechać, to obecnie żaden problem. Problemem jest jednak starzejące się społeczeństwo i brak perspektyw dla ludzi młodych.
Podczas seminarium dyskutowano także o obszarze kamieniołomu, Małym Rynku, rewitalizacji starej zabudowy oraz zarządzaniu przestrzenią publiczną.

Seminarium stanowiło przygotowanie do opracowania gminnego programu rewitalizacji, który będzie podstawą do ubiegania się o środki w konkursach na rewitalizację ogłaszanych przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju.

 

Data publikacji:

Autor:

Komentarze