Lektura na święta: Panienka Wiosna w roku pańskim 2020

Udostępnij ten artykuł

Pękają przecież nie tylko naczynia, ale też życia, serca, nasze wizje samych siebie. Dzięki technice kintsugi rozbita czarka na nowo staje się całością, która nie chowa swoich pęknięć i blizn. Złote blizny stają się częścią nowej tożsamości. (Joanna Bator)

Niby taka młódka, a już dyktator. I nawołuje, i agituje.  A przecież nie tak dawno się to to urodziło - astrologicznie 21 marca. Dziś po dwóch tygodniach to już podlotek. Z potężną mocą panienka Wiosna zawłaszcza świat.  Myślę sobie, że to chyba jedyna wesoła istota na świecie, która nic sobie nie robi z powodzią złych informacji. Pewnie serce jej pękło przy pierwszej klęsce i „blizny stały się częścią nowej tożsamości”.  Dziś jej serce nic nie mówi, bo już wie, że to zwyczajne kolejne małe zadrapanie. Nieczuła, obojętna abnegatka, a urocza. Nie słyszy, nie widzi ludzkiej rozpaczy, a piękna. Doświadczona Szczęściara?
A może trzeba się do tej Szczęściary przytulić, trochę przy niej ogrzać, zaprzyjaźnić z jej potencjałem? Posadzić, zasadzić, wysiać. Patrzeć, jak kiełkuje, puszcza, rośnie. Posprzątać dom, jak co roku. Wysiać rzeżuchę, jak co roku. Skręcić mak, jak co roku. Wypastować buty, umyć okna, wstawić do wazonu witki wierzbowe, by puściły. Żyć, jak się da. No i nosić maseczki, na Boga, nosić.  Choćby z byle czego zrobione, by w przyszłym roku znów się z nią spotkać.
Nie czekajmy na motywację pierwszych dzwonów i dzwoneczków towarzyszącym nam w drodze na górkę. Nośmy maseczki już teraz. Przyjaciel całego miasta, Werniks, już nosi maseczkę. Mając wspaniały węch wie, że to już, że to teraz, że to ten czas.
Kochani, choć autorytety nie są dzisiaj w cenie, podeptane choć nie urażone, nawołują  z troską,  zgodnie z najlepsza wiedzą i sumieniem - nośmy maseczki. To nie jest wyssane z palca, wiecie dobrze, że jestem „doktorową”.  
Ewa Pisula – Dąbrowska
Kazimierz 06.04.2020 r.

Data publikacji:

Autor:

Komentarze