Byłem bokserem

Udostępnij ten artykuł

WYWIAD Z JERZYM SKOLIMOWSKIM
- Interesuje się Pan piłką nożną, czy jest Pan na bieżąco w sprawach polskiego futbolu?
- Rzeczywiście, piłka to mój konik. Gdy tylko jestem w kraju staram się nadrabiać zaległości, sporo czytam i oglądam mecze. Gdziekolwiek jestem, zawsze kibicuję polskim drużynom.

- Czy motyw walk bokserskich obecny w filmie Walkower ma jakiś związek z Pana zamiłowaniem do sportu?
- Wiele lat temu trenowałem boks, rozpocząłem nawet karierę bokserską w A-klasie, odbyłem łącznie 16 walk na zawodowym ringu, w pewnym momencie walczyliśmy nawet o awans do drugiej ligi.

- Skąd Pana zdaniem tak popularny związek aktorów i reżyserów ze sportem?
- Cóż sport jest w pewnym sensie showbiznesem, tak samo jak film, czy teatr - wymaga podobnych umiejętności, oparty jest w dużym stopniu na publicznym występowaniu, prezentowaniu umiejętności, ostatnio coraz częściej sport jest medialnym spektaklem, weźmy choćby Harlem Globtrotters...

- Jak podoba się Panu w Kazimierzu?
- Jestem tu pierwszy raz od czasu studiów w szkole filmowej. Przyjechaliśmy tutaj na naszych Lambrettach, to był taki młodzieńczy wyjazd, z którego pamiętam głównie małą kraksę w trakcie przejażdżki na skuterze z piękną dziewczyną, nie była już potem tak piękna...oczywiście żartuję, na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

- W Kazimierzu odbywa się retrospektywa Pana filmów, który z nich chciałby Pan polecić szczególnie?
- Wielu z nich dawno nie widziałem, nie wiem jak wytrzymują próbę czasu. Najlepsze z nich to "Na samym dnie", "Wrzask", niektórym też bardzo podoba się "Start". Jestem bardzo ciekawy konfrontacji tych filmów z tak młodą publicznością. Nie wiem jak zostaną przyjęte, pozytywnie, czy negatywnie, a może dzisiejszej młodzieży w ogóle to nie będzie obchodziło. Jestem bardzo ciekaw tych reakcji.

Okazja do rozmowy z Jerzym Skolimowskim będzie jeszcze w przyszłą sobotę po południu w Klubie Festiwalowym.

Data publikacji:

Komentarze